Reprezentacja Polski przegrała w finale baraży ze Szwecją 2:3 i po raz pierwszy od 2014 roku zabraknie jej na wielkiej imprezie. Oczywiście pojawiają się informacje, że Biało-Czerwoni mogliby wziąć udział w interkontynentalnym barażu, gdzie cztery ekipy walczyłyby o przepustkę na mundial w miejsce Iranu, o ile ten rzeczywiście zrezygnowałby z gry w Ameryce Północnej. Jednak sam PZPN twierdzi, że to spekulacje medialne. Myśli o mundialu trzeba więc odłożyć na bok. W czerwcu natomiast nasz zespół ma rozegrać dwa spotkania towarzyskie.
Wiemy od niedawna, że pierwszym rywalem drużyny Jana Urbana będzie Nigeria. To drużyna z kilkoma gwiazdami w składzie i zarazem wielki nieobecny mundialu. Ten mecz odbędzie się 3 czerwca na PGE Narodowym w Warszawie.
"Fakt" ustalił, że drugim rywalem reprezentacji Polski może być Kosowo. PZPN wciąż prowadzi rozmowy w tej sprawie. Zdaniem federacji najlepiej byłoby, gdyby ten pojedynek rozegrano w innym mieście niż Warszawa. Kandydatów nie brakuje. W grę wchodzą Gdańsk, Wrocław, Poznań, czy też Chorzów.
Jeśli mecz Polska - Kosowo dojdzie do skutku, będzie to pierwsza w historii potyczka obu reprezentacji. Na pewno taki potencjalny pojedynek zapowiada się ciekawie. W końcu drużyna z Bałkanów dopiero co była o krok od gigantycznego sukcesu.
Kosowo - podobnie jak Polska - grało w barażach o mundial. W półfinale pokonało niespodziewanie Słowację 4:3. Był to szalony mecz, który przedłużył nadzieje na sensacyjny awans na mistrzostwa świata. W finale jednak Kosowo musiało uznać wyższość Turcji, przegrywając 0:1.
W drużynie Kosowa na baraże powołano dwóch piłkarzy z PKO Ekstraklasy. To Dion Gallapeni z Wisły Płock i Ermal Krasniqi z Legii Warszawa.