Nie milknie dyskusja wokół reprezentacji Polski po przegranym finale baraży o mundial ze Szwecją (2:3). W tamtym spotkaniu Biało-Czerwoni zagrali bardzo dobrze w ofensywie, ale w obronie popełniali błędy, które rywale wykorzystali. Już wcześniej w wygranym starciu z Albanią (2:1) gra polskiej drużyny w defensywie była wątpliwej jakości. W pamięci utkwił nam najbardziej błąd Jana Bednarka, po którym przeciwnicy strzelili gola.
W programie Polsat Futbol Cast Tomasz Hajto był oburzony tym faktem, że niektórzy bronili Bednarka po jego fatalnym błędzie. Według byłego reprezentanta Polski, gdyby w tym samym miejscu był młody piłkarz, to już zostałby skreślony przez opinię publiczną.
Hajto wskazał kandydata do powołania do reprezentacji Polski. To utalentowany Kacper Potulski, który jest obecnie piłkarzem Mainz. Hajto nie rozumie, dlaczego Jan Urban nie dał jeszcze żadnej szansy 18-latkowi, bo przecież ten zachwyca kibiców w Bundeslidze.
- Chłopak gra na Diaza, chłopak gra na wszystkich z Leverkusen, ze Stuttgartu... I jak wychodzi, to daje radę! Widziałem mecz z Bayernem, gdzie wychodzi pierwszym składzie, strzela bramkę, a gra na niego Michael Olise i on sobie świetnie daje radę - powiedział Hajto.
Hajto zasugerował, że młodzi piłkarze są krzywdzeni przez nieodpowiedni brak selekcji. W Polsce takie osoby są według niego "dołowane".
- Potulski w Lidze Konferencji jest w ćwierćfinale, gra co tydzień w Niemczech, a my mówimy, że to za mało? Że Bednarek może popełniać te błędy, bo jest doświadczony? To jest absurd - ocenił Hajto.
- Jaki my mamy jakiś zaszufladkowany sposób myślenia? My nie wyciągamy młodych do góry, tylko ich dołujemy - skwitował.
Potulski rozegrał w tym sezonie 19 meczów, biorąc pod uwagę rozgrywki Bundesligi i Ligi Konferencji. Jego postępy uważnie obserwują najmocniejsze kluby z Niemiec na czele z Bayernem Monachium i Borussią Dortmund.