Boniek od razu skontrował Kuleszę. "Takie sprawy załatwia się inaczej"

- Według mnie takie sprawy załatwia się inaczej - tak do sytuacji wokół przedłużenia umowy z Janem Urbanem odniósł się Zbigniew Boniek. O przyszłości selekcjonera poinformował tuż po meczu ze Szwecją prezes PZPN-u Cezary Kulesza. Do samej decyzji Boniek nie miał specjalnie zarzutów. Nie spodobało mu się jednak coś innego.
Cezary Kulesza, Zbigniew Boniek
Agencja Wyborcza.pl

"Piłka bywa brutalna. Niestety zabraknie nas na mistrzostwach świata. Wszyscy czujemy niedosyt. Przed chwilą w szatni podziękowałem drużynie za walkę. Poinformowałem również, że kontrakt z Janem Urbanem zostanie przedłużony" - napisał na portalu X tuż po meczu Szwecja - Polska Cezary Kulesza. Tym samym jasne stało się, że pomimo porażki 2:3 i braku awansu na mundial selekcjoner Jan Urban pozostanie na stanowisku. Decyzję prezesa PZPN-u zdążył już skomentować jego poprzednik - Zbigniew Boniek.

Zobacz wideo Reprezentacja Polski skrzywdzona w meczu ze Szwecją? "Byłem pierwszy..."

Boniek zobaczył wpis Kuleszy i się zaczęło. "Jakiś nerwowy"

W rozmowie z Goal.pl przyznał, że bardzo się z niej cieszy. Mimo to nie omieszkał wbić Kuleszy delikatną szpilkę. Bońkowi nie spodobały się bowiem forma i okoliczności komunikatu. - Według mnie prezes, skoro był przekonany do tej decyzji, to powinien przyjść dzień przed meczem na konferencję prasową i powiedzieć: "proszę państwa, los trenera nie zależy od jednego meczu, od 90 minut. Trener zostaje do końca eliminacji Euro" - stwierdził wprost.

Boniek zaproponował też drugą opcję. - Skoro nie zrobiono tego przed meczem, to lepiej było poczekać 2-3 dni, porozmawiać z fachowcami, z trenerem jak on to dalej widzi. A tymczasem mamy jakiś nerwowy wpis zaraz po meczu na platformie X. Według mnie takie sprawy załatwia się inaczej - przyznał.

Zobacz też: Druzgocący cios dla Barcelony. "To wstyd"

Tak Boniek potraktował Sousę. "Na dywanik"

Tymczasem doszło do dość osobliwej sytuacji, w której trener i kibice dowiedzieli się o przedłużeniu umowy zaraz po przegranym meczu. To przywołało u Bońka wspomnienie, gdy za jego kadencji również po porażce ze Szwecją odpadliśmy z Euro 2020. Wówczas sam zachował się zupełnie inaczej. - Za Paulo Sousy też zagraliśmy ze Szwecją bardzo dobry mecz, choć też go przegraliśmy 2:3. Różnica była tak, że Sousę potem wzywano na dywanik - przypomniał.

Na razie nadal nie wiadomo, jak długo będzie obowiązywał nowy kontrakt Jana Urbana. Wydaje się jednak, że powinien poprowadzić reprezentację Polski co najmniej do końca eliminacji do Euro 2028. Wcześniej czekają go mecze towarzyskie oraz w dywizji B Ligi Narodów. 

Więcej o: