We wtorek reprezentacja Polski grała ósmy mecz pod wodzą Jana Urbana. Było to zarazem najważniejsze spotkanie za jego kadencji i niestety na selekcjonerskim koncie 63-latka pojawiła się pierwsza przegrana. Szwecja pokonała naszą drużynę 3:2 i to ona świętuje awans na mundial. Biało-Czerwoni mają czego żałować, bo przez większość pojedynku przeważali, stworzyli więcej sytuacji, ale w najważniejszej statystyce musieli uznać wyższość podopiecznych Grahama Pottera.
Co konkretnie zaważyło o tym, że Polska przegrała ze Szwecją? Głos na ten temat zabrał Antoni Piechniczek, były selekcjoner polskiej kadry.
- Jest smutek w narodzie, bo zagraliśmy dobry mecz, bo byliśmy lepsi od rywala i zasłużyliśmy na to zwycięstwo. Jednak Szwedzi ograli nas większym cwaniactwem. Umieli wykorzystać te swoje trzy okazje bramkowe, byli skuteczniejsi - podkreślił w rozmowie z Interią.
Polska przegrywała po pierwszej połowie 1:2. Ogółem dwukrotnie doprowadzała do remisu, ale nie była w stanie zadać decydującego ciosu. Tymczasem w 88. minucie Viktor Gyokeres strzelił gola na 3:2 po chaosie w polu karnym drużyny Urbana.
- Nasz błąd polegał na tym, że nie poszliśmy za ciosem. Po obu wyrównujących bramkach był takim moment, że dało się zauważyć duże zdenerwowanie w postawie Szwedów. Wtedy trzeba było ich dobić, a nie grać tak, jakby się czekało na karne. Było nas stać na to, żeby ich dobić. Oni to czuli, dlatego grali tak ostrożnie - ocenił Piechniczek.
Piechniczek w 1982 roku poprowadził reprezentację Polski do zajęcia trzeciego miejsca na mistrzostwach świata. Teraz na mundialu nas nie będzie, ale są rzeczy, które mogą cieszyć. Piechniczek podkreśla, że jedną z nich jest fakt, iż kadrą nadal będzie dowodził Urban. Według byłego selekcjonera kadry obecny zespół robi postępy.
Czytaj także: Niemcy wprost o Lewandowskim po meczu ze Szwecją. "Koniec ery"
- Jan Urban odwalił dobrą robotę. On pewnie też doskonale widzi te mankamenty i niedociągnięcia, o których wspomniałem, ale proszę sobie przypomnieć, jak ta reprezentacja wyglądała, zanim Urban przyszedł - skwitował Piechniczek.