W Sztokholmie wystrzeliły korki od szampana, ale światowa prasa nie zostawia na reprezentacji Szwecji suchej nitki. Choć drużyna "Trzech Koron" pokonała Polskę w finale baraży o mundial 3:2, sposób, w jaki awansowała na turniej, stał się symbolem absurdu współczesnych przepisów FIFA i UEFA. "To najmniej zasłużony awans w tym stuleciu" - pisze "New York Times".
Radość Szwedów po bramce Viktora Gyokeresa w 88. minucie meczu z Polską była olbrzymia. Jeden z kilku celnych strzałów w całym spotkaniu dał im awans na mundial. To był mecz, w którym gospodarze wyglądali przeciętnie, nie prowadzili gry, mieli mniej okazji od Polski, w kilku sytuacjach korzystnie dla nich zagwizdał arbiter, a na końcu cieszyli się z wygranej 3:2. Trener Graham Potter emocjonował się przed kamerami: "To jest najlepsza noc w moim życiu". Światowe media zwracają jednak uwagę na paradoks kwalifikacji do mundialu i ich dziwny system. Po trwających pół roku eliminacjach cieszy się drużyna, która w grupie nie wygrała żadnego meczu, a w barażach miała jeden dobry wieczór z Ukrainą i jedną szczęśliwą noc z Polską.