Reprezentacja Polski nie pojedzie na mistrzostwa świata 2026. W finale baraży kadrowicze Jana Urbana w Sztokholmie ulegli Szwecji 2:3. Mimo potężnego rozczarowania w naszym kraju niektórzy próbują znaleźć pozytywy tej sytuacji.
Na naszych łamach wypowiedziało się dwóch byłych selekcjonerów reprezentacji Polski. "My przysypiamy w defensywie" - grzmiał Paweł Janas (trener pierwszej kadry w latach 2002-06). "Wciąż hołdujemy grze trzema obrońcami i dwoma wahadłowymi. Od wielu lat staram się namówić wszystkich kolejnych selekcjonerów, żeby wrócić do czterech zawodników w obronie, bo to jest nasze DNA" - podkreślił z kolei Jerzy Engel (2000-02). Głos zabrał także Czesław Michniewicz (2022).
- Mieliśmy bardzo dużo momentów bardzo dobrej gry na każdej pozycji. To był najlepszy mecz, który widziałem od dawien dawna. Wszystko funkcjonowało tak, jak być powinno - powiedział w rozmowie w Kanale Zero.
Michniewicz ocenił także grę Szwedów i wskazał, co przeważyło na ich korzyść. - Zawsze Max Allegri mówi: 'Są szczęśliwe minuty w meczu, kiedy możesz zdobyć bramkę'. I nasi rywale te minuty idealnie wykorzystali - przyznał Michniewicz.
- Szwedzi nie mieli okazji poza dwoma strzałami. Dominowaliśmy ich w każdym fragmencie gry, począwszy od stałych fragmentów gry - dodał.
Czesław Michniewicz i jego zawodnicy pokonali reprezentację Szwecji (2:0) podczas meczu barażowego o udział w mistrzostwach świata w Katarze w 2022 roku. W trakcie samego mundialu biało-czerwoni w rywalizacji grupowej zremisowali z Meksykiem (0:0), pokonali Arabię Saudyjską (2:0) oraz przegrali z późniejszymi triumfatorami Argentyńczykami (0:2), co pozwoliło na pierwsze od 1986 roku zakwalifikowanie się do fazy pucharowej. W 1/8 finału Polacy pod wodzą Michniewicza przegrali z Francją (1:3) i odpadli z turnieju.