Nie ma mundialu, ale nie ma pogrzebu tej kadry. Nie ma awansu, ale nie ma polowania na czarownice. Jest "Time To Say Goodbye" od Lewandowskiego, ale bez poczucia, że przed kadrą mroczne lata. To dziwne - odpadnięcie boli, ale temu bólowi nie towarzyszy beznadzieja. A chyba wszyscy się jej spodziewali.
Całe eliminacje zmuszały nas do tego, by wyobrazić sobie właśnie ten moment. Moment, w którym na mundial nie ma już żadnych szans. Myśl, że tak to się skończy, musiała się już przecież pojawić - może zaraz po kłótni Michała Probierza z Robertem Lewandowskim, może po porażce z Finlandią w Helsinkach, może przy zmianie selekcjonera, a może dopiero po losowaniu barażowej ścieżki, gdy ujrzeliśmy na niej Szwecję i jeszcze zostaliśmy skazani na finał grany na wyjeździe. Każdy jakoś wyobrażał sobie, jak wtedy będzie wyglądał krajobraz całej polskiej piłki.