Reprezentacja Polski przegrała w finale baraży o awans na tegoroczny mundial ze Szwecją 2:3. Bramki dla Biało-Czerwonych zdobywali Nicola Zalewski i Karol Świderski. To będzie pierwszy turniej reprezentacyjny od 2014 roku bez udziału naszej kadry.
Po końcowym gwizdku przed kamerami TVP Sport stanął selekcjoner Jan Urban, dla którego to pierwsza i bardzo bolesna porażka na tym stanowisku.
- Porażka w najbardziej nieodpowiednim momencie. Trudno ocenić takie spotkanie, bo graliśmy bardzo dobrze. W mojej ocenie to było najlepsze spotkanie pod moją wodzą. Sprawiliśmy mnóstwo problemów gospodarzom. Zabrakło szczęścia w kluczowych momentach - stwierdził na gorąco.
Urban został zapytany o ogromne problemy Biało-Czerwonych w defensywie, które sprawiły, że do siatki trafiali Anthony Elanga, Gustaf Lagerbielke i Viktor Gyokeres.
- Siła reprezentacji Szwecji to szybkość i wzrost. Mieliśmy problemy z Gyokeresem i Elangą. Pierwsza bramka to bardzo dobra akcja Szwedów, przed którą nie było łatwo się wybronić. Odrobiliśmy straty, widać było u nich nerwowość, wszystko układało się tak, jak chcieliśmy i nagle straciliśmy gola. W szatni w przerwie wszyscy zawodnicy wiedzieli, że graliśmy naprawdę dobrze i wierzyliśmy, że możemy odrobić straty. I tak też się stało. W samej końcówce sami sprowokowaliśmy tę sytuację, bo najpierw Kamil bardzo dobrze obronił, a następnie ta piłka wracała raz, drugi raz i straciliśmy bramkę - powiedział.
- Sposób, w jaki broniliśmy tego rzutu wolnego, nie przystoi na tym poziomie. I tym bardziej że mówiliśmy, że Szwecja ma bardzo dobrze opracowane stałe fragmenty gry. Jestem wkurzony na to, że Gyokeres był sam, strzelił bez nikogo. Wbił się w naszą strefę bardzo dobrze, nikt za nim nie ruszył i Kamil nie miał szans - dodał na temat trzeciego gola.
- Taki jest futbol. Zrewanżowali nam się za porażkę w Chorzowie. Ciężko jest przełknąć taką porażkę. Zabrakło nam cwaniactwa. Nie można pozwolić przeciwnikowi na takie gole - dodał.
- W szatni powiedziałem tak naprawdę tylko "dziękuję", bo w takich momentach trudno o jakieś wypowiedzi. Wydaje mi się, że włącznie z dzisiejszym spotkaniem ta drużyna mogła się podobać. Można było na nią liczyć. To się oglądało dobrze. Natomiast takie wyjątkowe mecze trzeba wygrać. Wolałbym grać słabo, a awansować. Tak się niestety nie stało, ale wydaje mi się, że widać, że tworzy się zespół na przyszłość - stwierdził Urban, który mimo porażki ze Szwedami pozostanie selekcjonerem reprezentacji Polski, co tuż po zakończeniu meczu ogłosił prezes PZPN Cezary Kulesza.
- To dziś nieistotne. Wszyscy dziś cierpimy, wszystkich boli ta porażka. Byliśmy lepszym zespołem. Taki jest sport, taka jest piłka. Brakło cwaniactwa, brakło troszeczkę szczęścia, bo bramkarz wybronił taką jedną sytuację Świderskiego, potem "Kamyka". Jeśli to szczęście by było, to by wpadło. Tak się nie stało. Być może ten aspekt własnego boiska poniósł gospodarzy do wciśnięcia bramki przed samym końcem. Ale jeszcze raz podkreślę - mecz z naszej strony był naprawdę dobry. Najważniejszy mecz roku jednak żeśmy przegrali - zakończył selekcjoner.
Mistrzostwa świata w USA, Kanadzie i Meksyku rozpoczną się 11 czerwca i potrwają do 19 lipca. Mecz otwarcia zostanie rozegrany pomiędzy Meksykiem a RPA. Reprezentacja Szwecji w fazie grupowej zagra z Japonią, Tunezją i Holandią.
Zobacz też: Tak Szwedzi zachowali się podczas hymnu Polski