Kamil Grabara: 2. Frustrujący wieczór dla bramkarza. Szwedzi przed przerwą oddali dwa strzały i mieli dwa gole, a on przy żadnym z nich nie miał większych szans. Pretensje mógł za to mieć do kolegów – jak mogli tak zgubić krycie? Jeszcze przy pierwszej bramce da się na siłę szukać usprawiedliwień – dynamiczna akcja, kunszt Ayariego, jakość Elangi. Ale druga? Polacy najpierw podarowali Szwedom rzut wolny, a później postanowili Lagerbielke nie przeszkadzać, gdy oddawał strzał głową. W drugiej połowie długo nie miał nic do roboty. Aż w końcówce zmieniło się wszystko. Najpierw dobrze obronił strzał Ayariego, ale po chwili źle wznowił grę i Szwedzi znów ruszyli z akcją. Niestety - bramkową. Obronił pierwszy strzał, ale przy dobitce Gyokeresa był już bezradny. Szkoda tego pochopnego wznowienia, niedokładnego wyrzutu. Bardzo szkoda. Może, gdyby dłużej przytrzymał piłkę, akcji na 2:3 w ogóle by nie było.
Przemysław Wiśniewski: 3+. Zastąpił Tomasza Kędziorę, bo miał misję specjalną: zatrzymać Viktora Gyokeresa, najgroźniejszego zawodnika Szwedów, który w półfinale baraży wbił Ukrainie trzy gole. Wiśniewski jest szybki i silny – tym miał się przeciwstawić. Miewał problemy, gdy Szwedzi wyciągali go z linii obrony, ale jak już dochodziło do walki o piłkę, jak trzeba było się przepychać, jak trzeba było szarpać się z rywalem, zazwyczaj był górą. A robił to na tyle mądrze, że - jakimś cudem - skończył mecz bez żółtej kartki. Nie radził sobie natomiast z dośrodkowaniami za jego plecy. Przy akcji na 3:2 Gyokeres okazał się sprytniejszy i szybszy.
Jan Bednarek: 2+. Sporo dobrych wybić i interwencji. Mnóstwo wygranych pojedynków w powietrzu. Jedna pomyłka przy podaniu na własnej połowie, po której podniosło nam się ciśnienie. Ale rzeczywistość jest brutalna - pierwsze dwa strzały Szwedów przyniosły im dwa gole. W akcji bramkowej na 1:0 i 3:2 pojawił się szereg błędów - i Bednarek też nie był w niech bez winy.
Jakub Kiwior: 2. Najbardziej awaryjny z polskich stoperów. Sporo przerwanych akcji po lewej stronie, ale też jedna niepokojąca strata w środku pola, po której Szwedzi ruszyli z kontrą. Dostał też żółtą kartkę za dyskusję z sędzią – może i nawet miał rację, Elanga w spornej akcji z Zalewskim sporo dołożył od siebie, ale Kiwior jest już na tyle doświadczony, że powinien panować nad emocjami. Później – na własne życzenie - musiał grać z zaciągniętym hamulcem, co w tak wyrównanych i pełnych starć meczach ma olbrzymie znaczenie. Na koniec – bardzo, bardzo łatwo minięty w akcji z golem na 3:2.
Matty Cash: 3-. Gdy Gabriel Gudmundsson napędzał akcję bramkową na 1:0, przebiegł tuż obok niego. Poszło mu zdecydowanie za łatwo. Cash zawinił, ale szybko mógł się zrehabilitować, bo jego dośrodkowanie na nogę Świderskiego było doskonałe. Szkoda też kiksu w polu karnym Szwedów, gdy miał okazję, by zdobyć bramkę. Ale w końcu – w drugiej połowie – doczekał się tego kluczowego zagrania, bo jego dośrodkowanie w pole karne przyniosło Polsce gola na 2:2. W drugiej połowie sporo problemów w obronie z dośrodkowaniami Szwedów na dalszy słupek.
Sebastian Szymański: 4. Dwie akcje ratujące Polsce życie. Najpierw efektownym wślizgiem zatrzymał Ayariego, a później przewrotką zakończył groźną kontrę rywali. Walczył za dwóch. Przy akcji bramowej na 1:0 Ayari zgubił go tym sprytnym zagraniem do Elangi. W drugą stronę - Szymański napędził odważnie kilka akcji. Brakowało kropki nad i. Parę razy składał się do strzału, ale ostatecznie brakowało mu miejsca. Do tego – kilka świetnych dośrodkowań ze stałych fragmentów gry. Mało brakowało, a znów – jak z Litwą – wkręciłby piłkę z rzutu rożnego.
Piotr Zieliński: 3+. Albo on, albo Szymański powinien być bliżej Elangi przy golu na 0:1. Ale niestety, żaden z nich nie ma takiego nawyku i ostatecznie takiej asekuracji zabrakło. Poza tym - nierówny. Bardzo złe podanie do Gyokeresa w 6. minucie, później ciekawa akcja w 30. minucie. Wreszcie - doskonałe podanie z głębi pola do Kamińskiego. Dużo wywalczonych fauli, ale też fatalne dośrodkowanie w doliczonym czasie gry w akcji ostatniej szansy.
Nicola Zalewski: 5. Przepiękny piłkarz. Tęskniliśmy! Dobrze, że wrócił! Do składu i do tego, co robi najlepiej. Na jego pierwszą ofensywną akcję trzeba było poczekać do 13. minuty. Przepuścił piłkę między nogami Svenssona i po chwili po chwili dośrodkował w pole karne. Cash jednak nie trafił w piłkę. Minęło kilkanaście minut, a on ruszył na Svenssona raz jeszcze. Tym razem kiwnął go w drogą stronę – zbiegł do środka i prawą nogą uderzył na bramkę. Trafił i odmienił ten mecz. Przy drugim golu zaliczył asystę – świetnie zamykał akcję i dograł piłkę przed bramkę do Świderskiego.
Za co obniżamy ocenę? Zagapił się pod koniec pierwszej połowy i w prostej sytuacji sfaulował Elangę. Nawet, jeśli ten dołożył sporo od siebie, a sędzia dał się nabrać, to jednak Zalewski dał mu pretekst. Po chwili z tego rzutu wolnego Szwedzi posłali dośrodkowanie, które wykorzystał Gustaf Lagerbielke.
Jakub Kamiński: 4-. Popularna w Szwecji opinia o pracowitych Polakach tylko się po tym występie utrwali. Mrówcza praca. Wziął udział w dziesiątkach akcji – szczególnie często polował na prostopadłe zagrania, bo gdy Świderski i Lewandowski schodzili niżej, on zajmował ich miejsce. Z konkretami bywało różnie – wywalczył kilka rzutów rożnych, podbił piłkę w akcji na 2:2, ale sam mógł przed przerwą wyrównać wynik. Dostał wtedy znakomite podanie od Zielińskiego, ale trafił w bramkarza. Gdyby był ciut bardziej konkretny...
Karol Świderski: 4+. Największa niespodzianka w składzie. Ale szybko zrozumieliśmy pomysł Urbana – wiele akcji zaczynało się od podania do niego. Miał za zadanie przyjąć piłkę i szukać Kamińskiego lub Lewandowskiego albo zgrywać ją do pomocników. Tym samym toczył mnóstwo pojedynków ze szwedzkimi obrońcami. Wychodziło różnie. Miał pierwszą doskonałą okazję, by wyrównać wynik przy stanie 0:1, ale jego strzał obronił Kristoffer Nordfeldt. Trudno mieć do niego pretensje - zrobił swoje, ale interwencja bramkarza była znakomita. Najważniejsze, że w 55. minucie trafił na 2:2. Wiedziony instynktem znalazł się tuż przed bramką i z bliska wbił piłkę do pustej bramki. Brawo! A jak już zrobił swoje, to został zmieniony przez Oskara Pietuszewskiego.
Robert Lewandowski: 3. Zapamiętamy ten jego spacer przy golu na 2:2. Lewandowski wiedział, że był na spalonym, gdy Kamiński podbił piłkę w polu karnym. Spacerem odszedł więc od bramki, by zademonstrować sędziemu, że w ogóle nie jest zainteresowany piłką i nie bierze udziału w akcji. W tym czasie zza pleców Lewandowskiego nadbiegł Zalewski i zaliczył asystę. Można jednocześnie nie zrobić nic i zrobić tak wiele? Z tej akcji kipiało doświadczenie.
Poza tym – jak u wszystkich polskich napastników - mnóstwo walki z obrońcami. Wiele razy zdołał utrzymać piłkę. Ta walka pochłonęła go tak, że właściwie nie miał sytuacji do zdobycia bramki. W kilku akcjach mógł wybrać lepiej, szybciej zagrać piłkę, ale i tutaj bierzemy poprawkę – to by dla niego ł bardzo trudny mecz. Pewnie siniaki po nim będą się goić przez kilka tygodni. Niestety. zapamiętamy też jego rozczarowanie wymalowane na twarzy po ostatnim gwizdku.
Rezerwowi:
Oskar Pietuszewski 3-. Żółta kartka, sporo ryzykownych akcji i mało konkretów.
Kamil Grosicki i Krzysztof Piątek: bez oceny. Grali za krótko.