Reprezentacja Polski nerwowo rozpoczęła mecz rozegrany w Solnej pod Sztokholmem. Biało-Czerwoni mieli sporo strat na własnej połowie, nie potrafili poradzić sobie z pressingiem rywali. W dodatku po ledwie 20 minutach stracili gola.
Po akcji lewą stroną Gabriel Gudmundsson podał w pole karne do Yasina Ayariego, który dobrze zgrał z pierwszej piłki do Elangi, a ten pięknym strzałem z 15 metrów pod poprzeczkę strzelił gola dla gospodarzy.
Polacy pokazali jednak charakter. Opanowali grę, potrafili wymienić więcej podań i zaczęli tworzyć sytuacje. W 26. minucie Cash dośrodkował z prawej strony do Karola Świderskiego, ten strzelił z dziesięciu metrów, ale kapitalnie odbił piłkę nogami Kristoffer Nordfeldt.
Bramkarz Szwecji w końcu popełnił błąd przy interwencji w 33. minucie. Nicola Zalewski przebiegł z piłką kilkadziesiąt metrów, wbiegł w pole karne i zdecydował się na strzał w długi róg bramki. Nordfeldt spóźnił się z interwencją i Polacy mogli cieszyć się z gola wyrównującego.
Kilkadziesiąt sekund później mogło być 2:1 dla Biało-Czerwonych, gdy po błędzie rywali Jakub Kamiński wbiegł w pole karne, strzelił z ośmiu metrów, ale świetnie obronił Nordfeldt. Bramkarz gospodarzy kapitalnie zatrzymał też próbę Kamińskiego w doliczonym czasie gry pierwszej połowy.
Niestety było to już przy wyniku 2:1 dla Szwecji. W 44. minucie w niegroźnej sytuacji przy linii bocznej Polacy sfaulowali Elangę. Z prawej strony z rzutu wolnego dośrodkował Benjamin Nygren, a Gustaf Lagerbielke uprzedził obrońców oraz bramkarza i strzałem głową z trzech metrów wbił gola.
Polacy byli lepsi, mieli więcej dobrych okazji, strzałów (9-2), rzutów rożnych (6-0!), dłużej byli przy piłce (59-41 proc.), a mimo to przegrywali do przerwy. W dodatku dwa gole stracili po zaledwie dwóch strzałach rywali!
Jako pierwsi w drugiej połowie groźną akcję stworzyli gospodarze. W 53. minucie po dośrodkowaniu z prawej strony Jesper Karlstrom strzelił głową z sześciu metrów, ale tuż obok słupka.
Chwilę później Polacy zagrali piękną, kapitalną akcję, po której wyrównali. Po dośrodkowaniu z prawej strony Casha, piłkę głową przedłużył w polu karnym Kamiński, wbiegający na długi słupek Zalewski na drugim metrze zgrał do Świderskiego, a ten dostawił nogę do pustej bramki! To był absolutny majstersztyk, akcja godna najlepszych zespołów świata.
Po tym golu to Polacy byli bliżej trzeciego gola - m.in po rzucie wolnym Lindelof wybił piłkę z linii bramkowej! W 79. minucie Kamiński strzelał z woleja z 10 metrów, ale trafił w obrońcę. Tak jak w meczu z Ukrainą, w roli rezerwowego wszedł Oskar Pietuszewski, ale tym razem jego zmiana niewiele wniosła.
Niestety w 88. minucie druga groźna akcja w tej części zakończyła się golem dla gospodarzy. Najpierw Polaków uratował dobrą interwencją Grabara, potem słupek po strzale Bergvalla, aż wreszcie Gyokeres uprzedził Wiśniewskiego i skutecznie dobił z czterech metrów. Na odpowiedź Polakom nie starczyło czasu.
Zobacz także: Katastrofa Polaków w eliminacjach do Euro. Gorzej się nie dało