Szósty duży turniej z naszym udziałem z rzędu, czy może pierwszy takowy bez reprezentacji Polski od mundialu 2014 w Brazylii? Takie pytanie ze zwiększoną częstotliwością zadawaliśmy sobie przez ostatnich kilka dni. Aż w końcu nadszedł wtorek 31 marca 2026 roku. Dzień, który ma o wszystkim przesądzić. Szwedzi pragną na nas rewanżu za porażkę w finale baraży o mundial w 2022 roku. Tym razem role są odwrócone, bo to oni będą mieć przewagę własnego boiska. Nasza kadra z kolei musi przełamać epokową wręcz niemoc, gdyż z tym rywalem na wyjeździe nie wygraliśmy od 1930 roku!
Wiele doniesień i plotek krążyło wokół wyjściowego składu naszej kadry na to spotkanie. Było jasne, że do gry wróci Nicola Zalewski, który przeciwko Albanii był zawieszony za nadmiar żółtych kartek. Natomiast zagadką było to, czy zobaczymy jeszcze jakieś zmiany. Gdy wybrana przez Jana Urbana jedenastka została ogłoszona, okazało się, że Zalewski faktycznie zacznie od pierwszej minuty. Podobnie zresztą jak Karol Świderski (za Filipa Rózgę) oraz Przemysław Wiśniewski (za Tomasza Kędziorę), którzy starcie z Albanią zaczynali na ławce. Jeszcze przed spotkaniem nasz selekcjoner w rozmowie z TVP Sport wyjaśnił swe wybory.
- Chcieliśmy podwyższyć jeśli chodzi o wzrost. Szwedzi mają wielu wysokich zawodników. Przy stałych fragmentach wchodzą w piątkę, widocznie w ten sposób czują się dobrze, więc mamy wzrost Przemka Wiśniewskiego. Co przeważyło o Zalewskim? Wydaje mi się, że z głębi pola równie dobrze atakuje przestrzeń. Bardzo często będzie otwierał grę. Jeśli uda nam się zmieniać orientację gry, będziemy mieli z niego wiele korzyści. Dla nas to na teraz lepsza opcja, która też daje grać Kamińskiemu na jego pozycji - objaśnił postawienie na Zalewskiego i Wiśniewskiego kosztem Skórasia oraz Kędziory.
- Tutaj w dużej mierze stawiamy na doświadczenie. Ja wiem, że Karol teraz nie strzela wielu goli w Grecji. Jest natomiast zawodnikiem bardzo nieprzyjemnym, trudnym do upilnowania. Potrafi utrzymać się przy piłce, wywalczyć rzut wolny. Jest też oportunistą, który umie się znaleźć w polu karnym. Na to liczymy. W razie czego mamy też zawodników z ławki, którzy mogą nam pomóc - tak z kolei Urban odpowiedział, zapytany o obecność Karola Świderskiego w pierwszym składzie.
Selekcjoner dostał też pytanie o swoje własne nastawienie mentalne oraz atmosferę w drużynie. - Mój stan nie jest tak ważny, jak stan mentalny i psychologiczny drużyny. To jest wyjątkowe spotkanie i to, kto będzie lepiej zarządzał emocjami, będzie miało duże znaczenie. Mieliśmy kilka odpraw. Oceniając po tym, jak słuchali, jak byli skoncentrowani, to są w dobrym stanie. Oczywiście to nie musi się przenieść na boisku. Mecz można wygrywać i grać, można remisować i grać, można odrabiać straty. Są różne scenariusze, na wszystko trzeba być przygotowanym - podsumował nasz selekcjoner.
Mecz Szwecja - Polska rozpocznie się o godzinie 20:45. Zapraszamy do śledzenia relacji na żywo na stronie Sport.pl.