Maciej Rybus od czterech lat musi mierzyć się z gigantyczną krytyką. W przeciwieństwie do innych polskich piłkarzy, po ataku Rosji na Ukrainę, nie zdecydował się opuścić kraju agresora. Nadal grał tam w barwach Lokomotiwu Moskwa, Spartaka Moskwa i Rubina Kazań. W Rosji pozostał nawet po zakończeniu profesjonalnej kariery (obecnie występuje w amatorskich rozgrywkach Media League - red.). Jak zatem podchodzi do tematu wojny na Ukrainie?
Były reprezentant Polski długo unikał rozmów na ten temat. - Uważam, że każda wojna to zło, bo każda niesie ze sobą śmierć i wiele innych strasznych rzeczy. Jak wszyscy rozsądni ludzie wolałbym, aby na świecie panował pokój. Ale, niestety, nie zawsze tak jest - stwierdził w końcu przed dwoma laty w rozmowie z TVP Sport. Mimo to, ani razu otwarcie nie skrytykował Rosji. Do teraz nic się w tej kwestii nie zmieniło.
Ostatnio Rybus pojawił się w Warszawie i przy okazji udzielił wywiadu portalowi WP Sportowe Fakty. Gdy padło pytanie, dlaczego nadal nie potępił rosyjskiej agresji, znów zastosował unik. - Po prostu od razu po wybuchu wojny uznałem, że nie będę się w tę sprawę angażował. Po prostu nie wypowiadam się na ten temat - odpowiedział. - Nie jestem na tyle kompetentny, by mówić o wojnie. Są osoby, które lepiej orientują się w tym ode mnie. Nie chcę o tym mówić - dodał po chwili.
Mało tego, piłkarz przekonywał, że skutków wojny na miejscu praktycznie nie odczuwa. - W codziennym życiu nic się nie zmieniło, a Rosjanie żyją na podobnym poziomie i przynajmniej ja żadnego kryzysu, czy radykalnego wzrostu cen nie zauważyłem. Największą niedogodnością jest podróżowanie do Europy, bo to faktycznie jest obecnie dużo trudniejsze - przyznał.
Rybus skarżył się zresztą, że obecnie nie ma bezpośredniego lotu z Moskwy do Warszawy. Do Polski musiał więc lecieć z przesiadką w Stambule, co jak sam przyznał, nie jest "niczym przyjemnym". Innym problemem jest to, że spotyka się z wieloma negatywnymi komentarzami na swój temat. Twierdził jednak, że tylko w mediach społecznościowych. - Proszę wierzyć, że nie zetknąłem się z żadnymi wulgarnymi komentarzami na żywo. Wręcz przeciwnie, większość tych spotkań jest bardzo miła. Wyzwiska na swój temat czytam tylko w internecie od anonimowych kont. Nie odwrócił się ode mnie żaden znajomy, bo oni rozumieją moją sytuację - podsumował. Oczywiście zadeklarował, że z Rosji nie zamierza się wyprowadzać.