W Szwecji są pewni ws. wygranej z Polską. Padły wymowne słowa

Pewność siebie Szwedów zdaje się nie mieć granic. W jednym z porannych programów piłkarskich w kraju naszego wtorkowego rywala, daje się odczuć rosnące przeświadczenie, że to właśnie Szwecja, a nie Polska zagra na mundialu.
SOCCER-WORLDCUP-UKR-SWE/
Fot. REUTERS/Pablo Morano

We wtorek 31 marca wszystko będzie jasne. Reprezentacja Polski zagra ze Szwecją w finale baraży o awans na mistrzostwa świata. Na Strawberry Arenie dojdzie więc do rewanżu za finał z 2022 roku, gdy zespół prowadzony przez Czesława Michniewicza zamknął Szwedom drzwi do awansu na mundial w Katarze. Wygląda na to, że obecnie nastroje w kraju naszego rywala są optymistyczne. Główne myśli z jednego z piłkarskich programów zebrał na portalu X Piotr Piotrowicz.

Zobacz wideo Żelazny: Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której Lewandowski sam zrezygnuje. Jest pazerny

Szwedzi pewni siebie. Piszą o Lewandowskim

"Na neutralnym boisku to trochę jak na wyjeździe. Grając u siebie i z tym materiałem powinniśmy to wykorzystać. To już nie jest ten sam Lewandowski, co kilka lat temu. Trzeba go tylko pilnować" - czytamy na profilu Piotrowicza.

"Przestańmy wreszcie pompować przeciwników. Zrobiliśmy tak z Ukrainą i okazało się to, co się okazało. To samo Polska" - dodają Szwedzi. Piotrowicz w swoim wpisie przyznaje, że choć nie są to dosłowne cytaty, to zachowują sens wypowiedzi.

Przypomnijmy, że Szwedzi w półfinale pokonali Ukrainę 3:1, a bohaterem meczu został autor hat-tricka Viktor Gyokeres. To nie pierwszy przypadek, gdy w Sztokholmie emanujż pewnością siebie. Napastnik Arsenalu zapowiadał, że jest w stanie na jeszcze lepszy wynik w meczu z Polską, a prasa wprost porównuje go do Zlatana Ibrahimovicia.

Polska walczy o to, by pojechać na trzeci mundial z rzędu, zaś Szwedzi mogą pojechać na trzeci mundial... w XXI wieku. W 2002 i 2006 roku meldowali się na MŚ, ale na kolejny występ czekali do 2018 roku, gdzie dotarli aż do ćwierćfinału. Tam przegrali z Anglią (0:2).

Więcej o: