O ile przed meczem najwięcej mówiło się o nastolatkach - wyczekiwanym Oskarze Pietuszewskim i zmieszczonym niespodziewanie w jedenastce Filipie Rózdze, o tyle po meczu bohaterami są weterani - Robert Lewandowski i Piotr Zieliński. Gdy Polska znalazła się na zakręcie, to oni chwycili za kierownicę i wyprowadzili ją na prostą. Ale po zwycięstwie z Albanią (2:1) Jan Urban i tak ma powody do zmartwień.
- A gola dla reprezentacji Polski strzelił… Piooootrek! - krzyczał stadionowy spiker, a kibice uzupełnili nazwisko bohatera, którego gol na 2:1 pozwolił Polsce odwrócić wynik z Albanią i wślizgnąć się do barażowego finału. Ale Zieliński to już nie żaden Piotrek, a Piotr. Pan Piotr. Dojrzały, odpowiedzialny i kluczowy piłkarz kadry Jana Urbana. Jej dyrygent, asystent, strzelec. Lista jego zasług wydłuża się zresztą z każdym kolejnym meczem: bez niego nie byłoby ani wygranej z Maltą na koniec eliminacji, ani zwycięstwa z Albanią w pierwszym meczu baraży.