W idealnym świecie pierwszy akapit tego tekstu byłby bardzo krótki. W bramce Polski stanąłby bowiem w czwartek Łukasz Skorupski. Kontuzja gracza Bolonii sprawiła jednak, że przed najważniejszym meczem w trenerskiej karierze Jana Urbana tej pozycji trzeba poświęcić trochę więcej czasu.
Z informacji napływających ze zgrupowania wynika, że Andrzej Dawidziuk oraz Józef Młynarczyk byli w swej radzie dla Urbana zgodni. Sztab bramkarski kadry zarekomendował do gry Kamila Grabarę.
- Wybraliśmy już bramkarza. Mam nadzieje, że ostatni trening tego wyboru nam nie zmieni - powiedział z uśmiechem Urban na przedmeczowej konferencji prasowej. Środowy trening kontuzji i urazów nie przyniósł. Grabara powinien mieć kolejne swoje "pięć minut" w kadrze. W sumie pewnie nawet "dziesięć", jeśli Polska w czwartek przejdzie Albanię i awansuje do finałowego barażu.
Jeszcze jesienią zastanawialiśmy się, kto jest bramkarzem numer dwa tej drużyny. Może dobrze, że w listopadowych meczach o punkty nie mógł grać Skorupski? Urban przeciwko mocnym Holendrom wystawił Grabarę, a w meczu z teoretycznie słabszą Maltą - Bartłomieja Drągowskiego. Lepiej w tym teście wypadł ten pierwszy. Za Grabarą przemawia też doświadczenie z Bundesligi oraz fakt, że Urban ceni bramkarzy umiejących grać nogami, w czym zawodnik Wolfsburga ma przewagę nad Drągowskim. Mimo dużej liczby puszczonych bramek w klubie, który utknął na dnie niemieckiej ligi, Grabara imponuje liczbą interwencji i pewnością na przedpolu. Dobrze wyprowadza piłkę i jest szefem na swym terenie. Wydaje się, że dla słabo prezentującej się drużyny robi więcej niż Drągowski, który też jest w bliźniaczej sytuacji, bo w tabeli jego Widzew też dołuje i rozczarowuje.
W bloku defensywnym pewniakami są zawodnicy FC Porto: Jan Bednarek oraz Jakub Kiwior. Bednarek to obecny lider obrony, a Kiwior daje ogromny spokój w wyprowadzaniu piłki lewą nogą, co pozwala na płynne przechodzenie do ataku. Obaj są też bardzo cenni w ofensywie przy stałych fragmentach gry.
Największy dylemat Urbana przed meczem z Albanią dotyczył trzeciego obrońcy, bo Polska od dawna gra trójką z tyłu. Urban z niezłym efektem wprowadził do kadry Jana Ziółkowskiego czy odkrył dla niej dobrze sobie znanego z Górnika Przemysława Wiśniewskiego. Dużo wskazuje jednak na to, że z Albanią na pozycji półprawego stopera - przez pragmatyzm, wyczucie chwili i czynniki sportowe - postawi na Tomasza Kędziorę.
Za Wiśniewskim na pewno przemawia szybkość, ale szybkości na prawej stronie dostarczy nam Matty Cash. Kędziora oferuje większe doświadczenie reprezentacyjne, lepsze czucie piłki przy nodze, technikę, mniej błędów, wywrotek, lepsze ustawianie się i przecinanie piłek do rywali, czy wreszcie - równie ważne, o ile nie najważniejsze w takim meczu - odpowiedzialność z grę w defensywie.
W spotkaniu z Holandią Wiśniewski nie mógł zagrać za głupio i szybko zdobyte kartki. Kędziora zastąpił go rewelacyjnie i zminimalizował zagrożenie ze strony Memphisa Depaya. W PAOK-u Saloniki też gra regularne, a Wiśniewski ma za sobą trudny początek po zimowym transferze do Widzewa.
Na wahadłach, pod nieobecność zawieszonego za kartki Nikoli Zalewskiego, na lewej stronie niemal na pewno zagra Michał Skóraś. Choć w Belgii miewa on gorsze momenty i kłopoty z dośrodkowaniami, to w kadrze Urbana zawsze sumiennie wywiązywał się z zadań defensywnych. A to przy Kiwiorze za plecami daje drużynie większą stabilność.
Skóraś pod wodzą Urbana odżył. Na jesieni był pewnym punktem w składzie. Prawe wahadło to tradycyjnie domena wspomnianego już Casha, który wraca po drobnym urazie. On ma zapewnić odpowiednią dynamikę w ofensywie, gdzie może dać wszystkim sporo radości dobrym i silnym strzałem. Przekonaliśmy się o tym już w poprzednich spotkaniach, bo Cash w czterech meczach w kadrze Urbana zdobył dwie bramki. Dokładnie tyle, ile wcześniej w niemal 20 spotkaniach pod wodzą poprzednich selekcjonerów, co też jest dość wymowne.
W środku pola niepodważalną postacią jest Piotr Zieliński. To przez niego przechodzą niemal wszystkie akcji kadry. "Zielek" to obecnie pewniak do gry w Interze Mediolan, gdzie wreszcie błyszczy i w defensywie, i na rozegraniu, a koledzy dziękują mu za kluczowe piłki oraz gratulują goli, których tylko w tym roku uzbierał cztery.
Obok Zielińskiego prawdopodobnie zobaczymy Bartosza Slisza. I tu znów warto się na chwilę zatrzymać. Być może ten akapit też byłby krótszy, gdyby do kadry nie wracał Jakub Moder, który niedawno błysnął w lidze holenderskiej golem w klasyku przeciwko Ajaksowi. W podstawowym składzie w Feyenoordzie od lutego gra już regularnie. Wcześniej zmagał się z kontuzją. Te niestety pokiereszowały mu karierę już nie pierwszy raz.
Moder to dla Urbana nowość. Selekcjoner nie miał okazji wcześniej z nim pracować. Nie miał okazji się do niego przekonać. Te ostatnie siedem tygodni od powrotu po kontuzji też były dla Modera dziwne. Niby grał regularnie, ale również jako środkowy napastnik czy środkowy obrońca, a nawet "dziesiątka". Na boisku rzucany był niemal wszędzie. Złośliwi śmieją się, że do kolekcji brakuje mu jeszcze tylko stanąć między słupkami. Zwolennicy talentu Modera podkreślają z kolei jego wszechstronność.
Problem w tym, że Moder na tym zgrupowaniu kadry jednak nie ćwiczył z kolegami od początku w pełnym wymiarze. Pierwsze dwa treningi były dla niego luźniejsze. Po części przez to, że grał swój ligowy mecz w niedzielę, a po części przez to, że ma problem z obitą kostką. Uraz nie jest poważy, ale Urban ma wiele małych sygnałów i przesłanek, by Modera na razie posadzić na ławce. Tym bardziej że od początku meczu z Albanią bardziej potrzebne będą takie atuty, które prezentuje nominalna "szóstka". A to wypisz wymaluj Bartosz Slisz, dający równowagę w środkowej strefie boiska i lepiej zabezpieczający defensywę. Tu znów powinien wygrać pragmatyzm Urbana. Moder przyda się do gry, jak trzeba będzie gonić wynik, strzelić z dystansu, zaangażować się w akcje ofensywne. Slisz przyda się na "dzień dobry", kiedy równie ważne będzie to, by zabezpieczyć tyły i środek pola.
Tu ciekawostka: Urban właściwie w każdym meczu, w którym mógł, korzystał ze Slisza w wyjściowym składzie. Ten zagrał u niego w czterech z pięciu meczów, w których mógł zagrać (w jednym pauzował za kartki).
W roli "dziesiątek" wspierających napastnika Urban najpewniej postawi na sprawdzone duety: Sebastiana Szymańskiego oraz Jakuba Kamińskiego. Szymański to specjalista od stałych fragmentów gry i uderzeń z dystansu, które mogą okazać się kluczem do rozbicia szczelnej obrony Albanii. To zawodnik znakomity technicznie, ale też dobrze odbierający piłkę rywalom i pracujący na całym boisku. Kamiński z kolei świetnie rozumie się z Robertem Lewandowskim i potrafi atakować wolne przestrzenie za plecami obrońców. Albańczycy ich wspólne akcje w meczu z Holandią pewnie oglądali wiele razy.
Co w takim razie z wychwalanym w ostatnich tygodniach przez wszystkich Oskarem Pietuszewskim? 17-latek w czwartek ma zadebiutować. Urban jednak będzie chciał go wprowadzać ostrożnie. Nie tak dawno debiut pewnego 19-latka też nie wyszedł nikomu w kadrze na dobre - Maxi Oyedele spalił się w starciu z Portugalią na PGE Narodowym. Pietuszewskiemu pewnie to by nie groziło, ale gracz FC Porto - który w klubie nie jest "dziesiątką" a skrzydłowym - ma w czwartek dostać minuty, wcielić się w rolę "super-jokera". Oby wchodząc do gry, nie musiał tylko gonić wyniku.
Urban po wszystkich treningach chwalił młodziana, podkreślał, że Pietuszewski pewność siebie i radość z piłki pokazuje nie tylko na boisku, ale też w hotelowych korytarzach. A może w ostatnich godzinach zmieni zdanie i Pietuszewskiego włączy do gry od pierwszej minuty - wówczas kosztem np. Szymańskiego? To byłaby duża niespodzianka nie tylko dla rywala, ale i dla nas.
I na koniec - atak. Tutaj pozycja wysuniętego napastnika jest zarezerwowana dla Roberta Lewandowskiego. Mimo pojawiających się głosów o kryzysie Lewandowski wciąż pozostaje naszym najlepszym zawodnikiem, agentem z licencją na gole. Gracz Barcelony przy odpowiednim serwisie od dynamicznych skrzydłowych jest w stanie jedną akcją zapewnić Polsce zwycięstwo. W rezerwie pozostają Karol Świderski i Krzysztof Piątek, ale ich rola w tym meczu sprowadzi się prawdopodobnie do wsparcia w końcowej fazie spotkania. Oby nie w dogrywce czy w rzutach karnych.
Jeśli pokonamy Albanię, pięć dni później zagramy na wyjeździe o mundial ze zwycięzcą pary Ukraina - Szwecja. Jeśli Polska sobie w czwartek na Narodowym nie poradzi, w tym drugim terminie zagra z przegranym powyższej pary, ale już tylko towarzysko. Tego scenariusza pod uwagę jednak nie bierzemy. Początek meczu Polska - Albania w czwartek o 20.45, relacja na żywo w Sport.pl i aplikacji Sport.pl LIVE.