Wielkimi krokami zbliżają się baraże o awans na mistrzostwa świata, które w czerwcu i lipcu odbędą się w USA, Kanadzie i Meksyku. Czy Polska znajdzie się wśród 48 uczestników turnieju? Głos zabrał były prezes PZPN i uczestnik trzech turniejów o MŚ jako piłkarz - Zbigniew Boniek. Odniósł się między innymi do problemów zdrowotnych, z jakimi musi się mierzyć selekcjoner Jan Urban.
Te kłopoty kadrowe nie powinny mieć żadnego wpływu, ani nie powinny stanowić żadnego sztucznego alibi dla nikogo. Kontuzje w piłce są rzeczą normalną, nie dotyczą tylko naszej drużyny, ale także każdej innej. Ja bym się nad tym specjalnie nie rozczulał. Z prostej przyczyny: szukanie alibi jest niebezpieczne, przez to można stracić koncentrację - powiedział w rozmowie z polsatsport.pl.
A o jakich problemach kadrowych mowa? W półfinale baraży Jan Urban nie skorzysta z zawieszonego za kartki Nicoli Zalewskiego. Ostatnio ze zdrowiem problemy mieli też Matty Cash, Paweł Wszołek, zaś Robert Lewandowski po urazie występuje w masce ochronnej.
- Polaków stać na pokonanie Albanii u siebie, zobaczymy, z kim będą grali w drugim meczu. Nawet wtedy, gdy będziemy mieli jednego, dwóch czy trzech zawodników kontuzjowanych - dodał.
Boniek zwrócił też uwagę na fakt, że współtwórcami sukcesów kadry są trenerzy klubowi. Od ich pracy i przygotowania kadrowiczów w codziennej pracy wiele zależy.
- Umówmy się: na kadrze dzisiaj nie ma czasu na to, żeby pracować nad przygotowaniem fizycznym, szybkościowym czy wytrzymałościowym. Można tylko doszlifować taktykę gry, stałe fragmenty i wychodzi się na boisko. Oczywiście, brak wspólnego treningu przez ponad trzy miesiące na pewno selekcjonerowi nie pomaga. Ale uwaga: to problem, który nie dotyczy tylko naszego selekcjonera, ale także wszystkich pozostałych. Zatem to również nie stanowi żadnego alibi - dodał.
Reprezentacja Polski w czwartek 26 marca rozegra półfinał baraży przeciwko Albanii. Mecz odbędzie się na Stadionie Narodowym. Finał, jeśli oczywiście uda się pokonać Albańczyków, rozegrany zostanie 31 marca w Sztokholmie lub Walencji. Wszystko zależy od tego, czy w drugim półfinale Ukraińcy pokonają Szwedów czy będzie odwrotnie.