Gol Pajor dał moment euforii. Polki zdemolowane przez giganta w el. MŚ

Reprezentacja Polski mogła dać nadzieję swoim występem w meczu z Holandią (2:2), że do Francji nie jedzie na stracenie. Było pewne, że Francuzki - jedna z najlepszych drużyn na świecie - będą chciały zdominować Polki. To im się udawało, ale wydawało się, że dzięki fenomenalnej Ewie Pajor do przerwy będzie remis 1:1. Niestety w końcówce doszło do katastrofy. Polki najpierw straciły gola, a potem piłkarkę. Po przerwie dramat trwał dalej. Ostatecznie Francja wygrała aż 4:1.
Francja - Polska
Screenshot TVP Sport

Polska walczy o awans na mistrzostwa świata 2027. Pierwszy mecz w eliminacjach skończył się dla Polski całkiem nieźle - po meczu z Holandią można było czuć niedosyt, że skończył się on wynikiem 2:2. Dziś Biało-Czerwone grały z jedną z najlepszych drużyn świata - Francją. I od początku było widać, że jest to wielkie wyzwanie.

Zobacz wideo Iran zapłaci za wycofanie się z mundialu. Ekspert tłumaczy

Katastrofa reprezentacji Polski. Fatalny błąd Krezyman

Polki od początku musiały się bronić. Widać było, że Francuzki naszych słabości będą szukać na skrzydłach i wychodziło im to naprawdę dobrze. W 20. minucie po akcji lewą stroną boiska padł pierwszy gol w tym meczu. Katoto zgubiła obronę Biało-Czerwonych i pokonała Kingę Szemik. Wydawało się, że o powrót w tym meczu będzie bardzo trudno, bo momentu tego gola Polki rzadko kiedy opuszczały swoją połowę.

Ale utrata gola podziałała na Polki orzeźwiająco. Biało-Czerwone odważniej wyszły z własnej połowy i niemal od razu dało to efekt. Udało się odzyskać piłkę w środku pola, trafiła ona do Pawollek, która skierowała ją do Ewy Pajor. Kapitanka reprezentacji Polski trochę źle uderzyła piłkę, ale tyle wystarczyło! Był remis 1:1.

Tylko że niestety potem znów zaczęły się kłopoty. Francuzki raz za razem rozrywały obronę Polek, co przyniosło efekt jeszcze przed przerwą. Diani - sprawiająca bardzo dużo problemów reprezentantkom Polski - skierowała piłkę do Karchaoui, która miała mnóstwo wolnego miejsca i wyprowadziła Francuzki na prowadzenie 2:1.

A najgorsze miało dopiero nadejść. Kilkadziesiąt sekund przed końcem pierwszej połowy Nadia Krezyman ostro faulowała reprezentantkę Francji i otrzymała żółtą kartkę. Niestety była to druga taka kara dla naszej zawodniczki. Druga połowa zapowiadała się katastrofalnie.

I toczyła się ona zgodnie z oczekiwaniami. Francuzki miały zdecydowaną przewagę i starały się o kolejne trafienia. W 59. minucie Francuzki otrzymały rzut karny za wątpliwy faul reprezentantki Polski. W tych eliminacjach nie ma jednak systemu VAR, więc decyzja już nie mogła być zmieniona. Karchaoui wykorzystała jedenastkę i było 3:1.

Francja nie odpuszczała. W 71. minucie gospodynie zdobyły kolejną bramkę. Była to naturalna konsekwencja obrazu gry. Polki spisywały się katastrofalnie, ale też trudno było od nich oczekiwać czegoś więcej, gdy grały w osłabieniu.

Francuzki do końca meczu kontrolowały przebieg spotkania, ale na szczęście dla Biało-Czerwonych zmniejszyły częstotliwość ataków. Do końca meczu nie padła już żadna bramka i gospodynie wygrały to spotkanie 4:1.

Polki po porażce 1:4 zajmują trzecie miejsce w swojej grupie. Pierwsza - z kompletem punktów - jest Francja. Na ostatnim miejscu są reprezentantki Irlandii, które poniosły dwie porażki.

Więcej o: