Przez ponad dwa miesiące Bartosz Bereszyński szukał nowego klubu po tym, jak wygasł jego kontrakt z Sampdorią. 20 września br. Polak związał się kontraktem z drugoligowym Palermo do końca sezonu 25/26. W ostatnich dwóch meczach, odpowiednio z Pescarą (5:0) i Juve Stabia (0:1), Bereszyński znalazł się w wyjściowym składzie Palermo. Pierwotnie Bereszyński nie otrzymał powołania na listopadowe zgrupowanie reprezentacji Polski, ale został dowołany w związku z kontuzją Jana Bednarka. I w roli środkowego obrońcy najpewniej widzi go Jan Urban.
Bereszyński udzielił wywiadu TVP Sport, w którym odniósł się do swojego powrotu do reprezentacji. Jak sam twierdzi, był rozczarowany, że od razu nie dostał powołania na obecne zgrupowanie.
- We wrześniu i październiku nie liczyłem na powołanie, ponieważ dość późno podpisałem kontrakt z Palermo. W dwóch ostatnich meczach ligowych wystąpiłem od początku, więc pomyślałem, że jestem gotowy i na kadrę. Celem było powołanie. Kiedy się okazało, że mnie nie ma na liście, byłem po ludzku rozczarowany i zawiedziony. Bardzo chciałem wrócić do kadry i w niej grać, więc taka reakcja to coś normalnego - powiedział.
Bereszyński dodaje, że o powołaniu dowiedział się w poniedziałek wieczorem. - Kiedy Bednarek doznał urazu, to na wewnętrznej grupie, pojawiły się hasła: "Bereś, szykuj się, czekamy na ciebie". Nadzieja wróciła, ale telefon milczał. Dopiero w poniedziałek około godziny 20 zadzwonił trener Urban i bardzo się ucieszyłem. To zastrzyk pozytywnej energii. Zgrupowanie kadry to dla mnie zawsze wyjątkowy czas - dodaje zawodnik Palermo.
W trakcie wywiadu Bereszyński uderzył w Michała Probierza, byłego selekcjonera Polaków. Jego zdaniem Probierz nie traktował go sprawiedliwie.
- Trener Probierz miał dla mnie rolę poza boiskiem, ale na zgrupowanie przyjeżdżali debiutanci i od razu grali. A ja szansy nie dostałem i to mnie bolało, bo czułem się gotowy, by grać i coś dać drużynie. Po jednym ze zgrupowań mocno się zdenerwowałem, coś we mnie pękło i trener zobaczył tę piłkarską złość. Miesiąc później zagrałem z Portugalią i doznałem kontuzji, która wykluczyła mnie na parę tygodni - stwierdził.
Zobacz też: FC Barcelona szybko reaguje ws. Lewandowskiego. Krótka piłka
A jak Bereszyński skomentował całą aferę opaskową przed czerwcowym meczem z Finlandią w Helsinkach?
- Mówiąc szczerze, ciężko mi było się połapać, kto mówił prawdę, a kto nie. O odebraniu opaski dowiedziałem się krótko przed odprawą Probierza, ale decyzja była już podjęta. Źle się wtedy czułem i po odprawie wziąłem lekarstwa i poszedłem spać. Wiem, że tamtej nocy działo się dużo, ale ja w tym nie uczestniczyłem. Wszystkiego dowiedziałem się rano i przyznam, że zamieszanie było duże. Czas pokazał, że niepotrzebne. Nikt na tym nie wygrał, wszyscy przegrali: my jako drużyna i jednostki - podsumował reprezentant Polski.
Do tej pory Bereszyński zagrał 58 meczów w narodowych barwach, w których zaliczył trzy asysty. Jego ostatni wystep miał miejsce w spotkaniu z Maltą w marcu tego roku, kiedy wszedł w 87. minucie, w miejsce Jakuba Kamińskiego.