Jan Bednarek dosłownie tuż przed zgrupowaniem wypadł z kadry Jana Urbana. W niedzielę już po 19 minutach musiał opuścić boisko w wygranym 1:0 meczu FC Porto z Famalicao. 29-latek doznał wówczas kontuzji kolana, co od razu wywołało niepokój wśród polskich fanów. Niestety najgorsze obawy wkrótce się potwierdziły.
Następnego dnia dziennikarz Mateusz Borek ujawnił na antenie Kanału Sportowego, że piłkarz ma "naciągnięte więzadło w kolanie" i będzie pauzował przez około trzy tygodnie. Tym samym jasne stało się, że nie wystąpi w najbliższych meczach reprezentacji Polski przeciwko Holandii (14 listopada) i Malcie (17 listopada). O uraz piłkarza Porto pytany był już także jego brat Filip Bednarek.
Bramkarz Sparty Rotterdam był gościem programu TVP Sport "W kadrze", gdzie podzielił się informacjami z pierwszej ręki. - Janek od kilku tygodni funkcjonuje z bólem. W ostatnim meczu z Utrechtem (6 listopada w Lidze Europy - red.) jego kolano dostało trochę złego bodźca i ten uraz się pogłębił. Nie jest to może jakiś wielki uraz, ale mikrouraz, który za każdym razem mu doskwiera - tłumaczył starszy z braci Bednarków.
Jak zauważył, kontuzja wynika w głównej mierze z przeciążenia. - On od kilku lat funkcjonuje w bardzo ostrym rytmie. Te kontuzje co prawda go omijają, ale to zawsze odbija się na zdrowiu. Od początku sezonu ma wiele meczów rozegranych, teraz dużo gry co trzy dni, a kiedy jest przerwa na kadrę, on dalej "łupie" te mecze. To odbiło się na jego kolanie. Więc myślę, że te 2-3 tygodnie dobrze mu zrobią, żeby odpoczął - podsumował.
Jan Bednarek ostatnio uchodził za lidera defensywy naszej reprezentacji, dlatego jego strata jest szczególnie bolesna. W obecnym sezonie w barwach FC Porto rozegrał 16 meczów, z czego większość po 90 minut. Na koncie ma jedną bramkę i jedną asystę.