PZPN już od jakiegoś czasu próbował - we współpracy ze stowarzyszeniem "To my Polacy" - sprawić, żeby doping na Stadionie Narodowym był bardziej żywiołowy. Bez większego powodzenia. Teraz jednak wszystko wskazuje na to, że na zbliżającym się meczu kadry przeciwko Holandii będzie naprawdę głośno.
A wszystko dlatego, że najwidoczniej powiązane z PZPN-em stowarzyszenie "To my Polacy" doszło do porozumienia z innymi grupami kibicowskimi w Polsce. Jeszcze w październiku w mediach społecznościowych stowarzyszenia można było przeczytać, że "atmosferę z Kowna przenosimy do Warszawy". Niedługo potem do zapisów na zakup biletów zaczęły zachęcać stowarzyszenia kibiców innych klubów.
"Pierwszy raz w historii Stadionu Narodowego za jedną z bramek uformuje się młyn, w którym znajdą się ekipy kibicowskie z całej Polski. Nie zabraknie również gdańskiej Lechii, będzie nas kilkuset. Duże wydarzenie i szansa na nowe otwarcie w kontekście meczów kadry narodowej" - napisał na Twitterze jeden z fanów Lechii Gdańsk.
Można więc spodziewać się, że na trybunach Stadionu Narodowego zasiądzie przynajmniej kilka tysięcy osób, które normalnie biorą udział w dopingu na stadionach Ekstraklasy - jeśli wszystko pójdzie po myśli organizatorów, to na domowym meczu kadry pierwszy raz od wielu lat będzie naprawdę głośno.
Podobnie jak miesiąc temu na Litwie, gdy na stadionie w Kownie niosły się przyśpiewki takie jak "Gdybym jeszcze raz miał urodzić się, znów bym tobie Polsko oddał życie swe". I PZPN-owi na pewno zależałoby, żeby takie obrazki pojawiły się ponownie.
Tylko że fani pokazali się w Kownie również z jeszcze innej strony. "Niestety, im dłużej trwało spotkanie, tym zachowanie naszych kibiców przestawało być wzorowe" - pisał Konrad Ferszter ze Sport.pl.
Co zobaczymy w Warszawie? To okaże się już za kilka dni. Polacy zagrają z Holandią na Stadionie Narodowym w piątek 14 listopada o godzinie 20:45. Już teraz zapraszamy do śledzenia tego spotkania w Sport.pl oraz w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.