Choć Zbigniew Boniek nie pełni już żadnej formalnej funkcji w polskiej piłce nożnej, to nadal chętnie komentuje wydarzenia związane z rodzimym futbolem. Nie unika zdecydowanych sądów, podejmując różne tematy. Tym razem - na łamach portalu Weszło - podjął się oceny najnowszej książki traktującej o Robercie Lewandowskim.
Sebastian Staszewski, były dziennikarz Sport.pl, napisał książkę "Lewandowski. Prawdziwy", która została wydana nakładem wydawnictwa SQN. Co na temat tej premiery sądzi Zbigniew Boniek?
"Na szczęście nie widzę potrzeby, by taka książka - tworzenie jakichś portretów psychologicznych – miała powstać także o mnie. Jest to książka pana Staszewskiego, nie przy współudziale Roberta, choć z tego co wiem, Robert zgodził się na rozmowę z autorem" - napisał były prezes PZPN.
Okazuje się, że w procesie twórczym książki mógł uczestniczyć także Boniek. Mógł, ale się na to nie zdecydował.
"Ja akurat odmówiłem, bo pan Staszewski mnie także chciał w wielu kwestiach przepytać. Ja natomiast uważałem, że absolutnie nie ma potrzeby, żebym w tym uczestniczył i nie mam z tą książką niczego wspólnego. Nie wiem, czy spowoduje ona jakąś rysę w ocenie Roberta Lewandowskiego" - dodał.
A jak wygląda optyka Bońka na samą postać Lewandowskiego? Były prezes PZPN jako szef związku z bliska obserwował reprezentację Polski prowadzoną przez kapitana Lewandowskiego na wielkich turniejach - w tym na pamiętnym Euro 2016.
"Jeżeli chodzi o moje wrażenia i doświadczenia z Robertem – są tylko pozytywne. Fajny, normalny człowiek, wielki piłkarz. W ostatnich dziesięciu latach z pewnością będący wśród dziesięciu najlepszych graczy w Europie. Wiadomo, że wrażliwość takich piłkarzy, sposób ich myślenia, bogactwo, powoduje, że mają troszeczkę inny charakter od większości ludzi. Natomiast dla mnie Robert to fantastyczny, dobry człowiek. Także dobry kolega, choć oczywiście dzieli nas różnica lat. Jeśli w tej książce wyjdą jakieś negatywne tematy, bo już słyszę coś o żonie, to powiem szczerze - ja w to nie wierzę" - skwitował.
Przypomnijmy, że wiele osób często zestawia Lewandowskiego z Bońkiem. Obaj należą do grona najwybitniejszych polskich piłkarzy w historii.
Sebastian Staszewski - autor książki o kapitanie polskiej kadry - gościł niedawno w programie Bogdana Rymanowskiego, w którym poruszył wiele tematów związanych z biografią. Nie zabrakło wątków związanych z żoną piłkarza, Anną.
- To są mocne słowa, ale wiem, że reprezentanci Polski na zgrupowaniach wysyłali sobie memy z Anią. Kiedy kadrowicze zaczynają się naśmiewać z kapitana reprezentacji Polski, to nie jest dobrze. Myślę, że Robertowi długi czas nikt nie chciał powiedzieć prawdy. Że to jest za daleko. Że niektóre filmiki Ani... nie trzeba tego pokazywać. W końcu zaczęło to do Roberta docierać i skończyło się awanturą w domu - mówił Staszewski.
- Jakoś nigdy im nie było po drodze. To są dwa zupełnie inne charaktery. Kamil Glik jest generalnie chłopem z kamienia, nic go nie rusza. W reprezentacji zawsze się śmiali, że nie da się go na kozetkę zaciągnąć do fizjoterapeuty, bo on weźmie dwa paracetamole i jutro będzie dobrze. Barażowy mecz ze Szwecją jak pojechaliśmy na mundial do Kataru, to on cały mecz grał z naderwanym mięśniem. Ale zacisnął zęby, bo to jest twardziel - tłumaczył były dziennikarz Sport.pl.