Jan Urban w środę oficjalnie został selekcjonerem reprezentacji Polski. Wtedy też jasne stało się, że jego asystentem, czy też - jak doprecyzował Dominik Wardzichowski ze Sport.pl - drugim trenerem, będzie Jacek Magiera. Nominacja spotkała się z dość sporym zaskoczeniem. W końcu Magiera sam był do niedawna wymieniany w gronie potencjalnych kandydatów do objęcia posady selekcjonera. Taka opcja od początku nie podobała się Tomaszowi Hajcie.
Były reprezentant Polski, a obecnie ekspert, przed tygodniem opublikował nawet mocny wpis, w którym wyraźnie deprecjonował byłego trenera Śląska Wrocław. - Magiera, panowie, błagam o litość. Przed nim jest Sławek Peszko. My to robimy jaja, mówiąc, że on jest kandydatem na selekcjonera. Piszemy, by tylko pisać - przekonywał na platformie X.
Ostatecznie jednak Magiera w reprezentacji się znajdzie, tyle że w innej roli. Mimo to Hajto od razu podkreślił, jaka będzie hierarchia w zespole. - Co innego może wiedzieć Jacek Magiera, niż wie Jan Urban? Tu szefem jest Jan Urban. Uważam, że to dobry wybór. Wszyscy go chcieli. Chcieli w końcu sympatycznego selekcjonera, który będzie potrafił ze wszystkimi porozmawiać - mówił na antenie Polsatu Sport.
W pewnym stopniu zaczął nawet podważać pozycję Magiery. - Przecież to było wiadome, że nie dostanie posady selekcjonera. Jeśli chciał wrócić do pracy, być przy reprezentacji i wpisać sobie pracę z kadrą, to musiał przyjąć taką rolę. Szefem jest Janek Urban i nie wyobrażam sobie tego inaczej, bo pod całym przygotowaniem drużyny, będzie się podpisywał Jan Urban - tłumaczył.
Mimo że Jacek Magiera prowadził już Legię Warszawa, Śląsk Wrocław czy młodzieżową reprezentację Polski, zdaniem Hajty jego kompetencje ograniczą się jedynie do roli konsultanta. - Asystenci są brani po to, żeby powiedzieć trenerowi, jak oni z boku widzą daną sytuację, na zasadzie rozmowy. Nie wyobrażam sobie, żeby (Urban - red.) nie był osobą, która o wszystkim decyduje - podsumował.