Polacy przylecieli do Portugalii, a tam... Wierzyć się nie chce. Ewenement

Takiego początku zgrupowania reprezentacji Polski nie było od ponad roku. I to nie tylko dlatego, że kadra spotkała się za granicą, a w najbliższych meczach z Portugalią i Szkocją nie zagra Robert Lewandowski. Hotele reprezentacji Polski zazwyczaj oblegane są przez dziesiątki kibiców. Tym razem jednak na drużynę Michała Probierza nikt nie czekał.
Hotel Boeira Garden Porto Gaia
Dominik Wardzichowski

W poniedziałek w Porto rozpoczęło się zgrupowanie reprezentacji Polski przed ostatnimi meczami w Lidze Narodów z Portugalią (piątek) i Szkocją (poniedziałek). Zgrupowanie nietypowe, bo zagraniczne. Decyzja sztabu szkoleniowego spowodowana była przede wszystkim kwestiami logistycznymi.

Zobacz wideo Kosecki nie dowierza: Jak można za niego zapłacić 100 baniek?! [To jest Sport.pl]

Pierwsze spotkanie odbędzie się na Estadio do Dragao w Porto, gdzie piłkarze dotarli szybciej i łatwiej niż do Warszawy. Istotną kwestią była też baza treningowa. Na boisko Gondomar Sport Clube reprezentacja jechać będzie około 15 minut. W Warszawie dotarcie do Legia Training Centre w podwarszawskich Książenicach zajmowało nawet godzinę.

Już na samym początku, w poniedziałek rano, zgrupowaniem wstrząsnęła informacja na temat Roberta Lewandowskiego. Okazało się, że kapitan reprezentacji Polski nie dotrze do Porto z powodu kontuzji pleców, jakiej doznał w niedzielnym meczu Barcelony z Realem Sociedad (0:1).

Pierwsze sygnały dotyczące urazu Lewandowski zgłosił jeszcze w niedzielę wieczorem, zaraz po ligowym spotkaniu. Wtedy nie było jednak jeszcze pewne, że kapitan kadry nie dotrze na zgrupowanie. To stało się dopiero w poniedziałek rano, tuż przed 11:00, kiedy PZPN wydał oficjalny komunikat w sprawie. Wiadomo już, że Michał Probierz w miejsce Lewandowskiego nie powoła żadnego innego zawodnika. Po pierwsze dlatego, że zostało mało czasu. Po drugie, w kadrze jest już 27 zawodników.

Pustki pod hotelem kadry w Porto

W hotelu Boeira Garden Porto Gaia, który położony jest 30 minut spacerem od centrum Porto, pierwsza część reprezentacji Polski na czele z Probierzem pojawiła się w niedzielę po południu. Była to część sztabu szkoleniowego, rzecznik prasowy kadry oraz pracownicy i członkowie PZPN.

W niedzielę w hotelu pojawili się też pierwsi piłkarze. Byli to Jakub Moder, Tymoteusz Puchacz, Dominik Marczuk oraz Mateusz Bogusz. Dwaj ostatni na zgrupowanie przylecieli z USA. W poniedziałek chwilę po 12:00 ze Stanów Zjednoczonych przyleciał też Bartosz Slisz, który był bohaterem ostatniego meczu Atlanta United. Były pomocnik Legii Warszawa strzelił decydującego gola w spotkaniu z Interem Miami (3:2), eliminując w play-offach MLS drużynę Lionela Messiego, Luisa Suareza, Sergio Busquetsa i Jordiego Alby.

Kilkanaście minut po Sliszu pod hotelem pojawili się Bartosz Bereszyński, Łukasz Skorupski, Piotr Zieliński, Sebastian Walukiewicz oraz Karol Świderski, którzy przyjechali jednym autobusem. Kadrowicze muszą stawić się w hotelu do 15:00 lokalnego czasu.

Zgrupowanie było wyjątkowe z jeszcze jednego powodu. Za każdym razem, gdy reprezentacja Polski zbiera się w Warszawie, na piłkarzy czekają dziesiątki kibiców, którzy od rana polują na zdjęcia i autografy kadrowiczów. W Porto było zupełnie inaczej.

Pod hotelem reprezentacji Polski przez cały dzień nie pojawił się żaden kibic. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce w październiku zeszłego roku w trakcie pierwszego zgrupowania kadry za kadencji Probierza. Było to w stolicy Wysp Owczych, Thorshavn. Co ciekawe, wtedy też brakowało kontuzjowanego Lewandowskiego.

O 15:30 lokalnego czasu (16:30 w Polsce) odbędzie się konferencja prasowa. Początkowo udział w niej mieli wziąć Probierz i Lewandowski. Nieobecnego kapitana kadry zastąpi Zieliński. Półtorej godziny później rozpocznie się pierwszy trening Polaków w Porto.

Najbliższe mecze zdecydują o przyszłości reprezentacji Polski w Lidze Narodów. Po czterech kolejkach drużyna Probierza zajmuje trzecie miejsce w tabeli z czterema punktami. Do prowadzącej Portugalii tracimy sześć punktów, a do drugiej Chorwacji trzy. 

Polacy mają też trzy punkty przewagi nad Szkocją. Dwie pierwsze drużyny awansują do ćwierćfinału rozgrywek, trzeci zespół zagra w barażach o utrzymanie w Dywizji A, a ostatni spadnie do Dywizji B.

Więcej o: