Reprezentacja Polski przegrała 1:3 z Portugalią po kiepskim meczu na Stadionie Narodowym. Biało-Czerwoni byli wyraźnie gorsi od rywali i jak zwykle rozpoczęła się dyskusja o wyborach selekcjonera, zestawieniu składu i występach poszczególnych zawodników. Do niej postanowił włączyć się Zbigniew Boniek.
Po spotkaniu z Portugalią spora krytyka spadła na Maxiego Oyedele i obrońców. W związku z tym w mediach i mediach społecznościowych eksperci i dziennikarze wymieniali piłkarzy, którzy nie dostali powołania, a którzy otrzymali je niesłusznie. Z takimi głosami nie zgadza się Zbigniew Boniek.
"Do kadry, z małymi wyjątkami (błędy zawsze się zdarzają), są powoływani wszyscy najciekawsi i najlepsi zawodnicy" - napisał w serwisie X były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej. Dalej uciął dyskusję o wyborach selekcjonera.
"Lepszych nie ma co szukać, bo ich nie ma, ale ci, co są, mogą i powinni grać dużo lepiej. Jutro jest kolejna okazja" - dokończył Boniek, zwracając się do piłkarzy i tonując głosy kibiców oraz ekspertów.
Według diagnozy Bońka kadra może grać znacznie lepiej piłkarzami, których obecnie powołuje Michał Probierz, a na horyzoncie po prostu nie widać lepszych zastępców. Niestety, na tle tak silnych rywali jak Portugalia, mocno widoczne są braki Biało-Czerwonych i na razie się to nie zmienia.
- Jeżeli się powołuje chłopaka, który jest na ten moment zupełnie nieprzygotowany do gry na tym poziomie, to pretensje należy mieć do trenera, do Michała. Oyedele nawet w kadrze u21 nie ma jeszcze pewnego miejsca. Był zmiennikiem Biegańskiego, teraz gra tam Kałuziński. To na pewno jest utalentowany chłopiec, dobry, piłkarsko dojrzewający, lecz na ten moment absolutnie niegotowy na tego typu przeciwnika. Z niego może być pociecha, dojrzewał w dobrej akademii, wokół dobrych ludzi, ale wcale być też nie musi. Absolutnie nie rozumiem pretensji do niego - skwitował Boniek w niedzielę, rozmawiając z Romanem Kołtoniem.
We wtorek 15 października o 20:45 Polacy będą mieli okazję na rehabilitację i lepszy wynik w meczu z Chorwacją na Stadionie Narodowym. W pierwszym spotkaniu drużyna Michała Probierza przegrała 0:1 po znakomitej bramce Luki Modricia z rzutu wolnego.