W 88. minucie piłkę na skraju pola karnego miał Michael Ameyaw, który debiutował tego dnia w reprezentacji Polski. Zawodnik Rakowa Częstochowa nie najlepiej przyjął sobie piłkę, odwrócił się plecami do Semedo, po czym padł na murawę. Na stadionie natychmiast zrobiła się wrzawa. Zarówno kibice jak i polscy piłkarze domagali się odgwizdania rzutu karnego.
Na dodatek zamieszanie chwilę później zrobiło się jeszcze większe, bo po tej sytuacji Portugalczycy wyprowadzili kontrę, po której piłkę do własnej bramki skierował Jan Bednarek. Trzeci gol całkowicie pozbawił Polaków szans na dobry rezultat. "Biało-czerwoni" od razu ruszyli z pretensjami do sędziego, domagając się teraz nie tylko rzutu karnego, ale też oczywiście anulowania gola Portugalii. Nic jednak z tego. Decyzja została podtrzymana.
Czy Polsce należał się karny? Powtórki wykazały, że rzeczywiście był kontakt Semedo z nogą Ameyawa. Niewielki, ale był.
W studiu TVP Robert Podoliński stwierdził, że karnego być nie powinno, bo kontakt był lekki. Dodał, razem z reporterem, że był też kontakt z piłką Portugalczyka i nie może być mowy o kontrowersji. My jednak, nie rozstrzygając o tym, czy powinien być karny, czy nie, stwierdzimy, że takiego kontaktu z piłką w wykonaniu Semedo ciężko się doszukać na powtórce.
Co ciekawe, w sieci kibice są podzieleni. Jedni są przekonani, że powinien być rzut karny, drudzy wskazują na to, że nie każdy kontakt oznacza karnego. "Głupi, ale to typowy karny ery VAR" - uważa Piotr Majchrzak z Viaplay.
Polacy ostatecznie przegrali z Portugalią 1:3 i pozostają na trzecim miejscu w swojej grupie Ligi Narodów. Już we wtorek będą mieli szansę na rehabilitację. W czwartej kolejce Ligi Narodów zagrają z Chorwacją. Relacja na żywo w Sport.pl i aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.