Podczas przerwy reprezentacyjnej tematem numer jeden są rzecz jasna mecze seniorskiej kadry z Portugalią i Chorwacją, ale nie można zapominać o grającej równie ważne, jak nie ważniejsze mecze, reprezentacji do lat 21. Zespół Adama Majewskiego czekały dwa ostatnie starcia w ramach eliminacji do Euro U21 w 2025 roku. Aby być pewnym bezpośredniego awansu, a to dawało tylko wygranie grupy, nasi kadrowicze musieli ograć zarówno Kosowo na wyjeździe, jak i Niemców u siebie. W dodatku liczyć też, że nasi zachodni sąsiedzi nie wygrają z Bułgarią.
Na początek wyjazd do Kosowa. Kosowa, które wcześniej wygrywało tylko z Izraelem (dwa razy) i Estonią (raz), choć potrafiło zremisować z Niemcami 0:0 i to w dodatku na wyjeździe. Więc nie należało ich lekceważyć, zwłaszcza grając na ich boisku (w Polsce we wrześniu ubiegłego roku wygraliśmy 3:0). Jednak nasi kadrowicze postanowili szybko to załatwić i jeszcze w pierwszej połowie roznieśli rywali w puch.
Pierwszy gol to 21. minuta. Bramkarz Kosowa Mustafe Abdullahu nie dość, że nie złapał dość prostego dośrodkowania z rzutu rożnego, to jeszcze piłka spadła wprost pod nogi Mariusza Fornalczyka, który skorzystał z okazji, dając nam prowadzenie. Cztery minuty później coś absolutnie przepięknego zrobił Filip Szymczak. Napastnik Lecha Poznań przyjął piłkę klatką piersiową w polu karnym i bez namysłu huknął efektownymi nożycami tuż przy słupku. Kapitalne trafienie na 2:0!
Mało? Polakom mało! W 30. minucie na mocny strzał zza szesnastki zdecydował się Dominik Marczuk. Uderzenie leciało prosto w bramkarza rywali, ale on to raczej nie miał za dobrego dnia, bo przepuścił piłkę między nogami. Tuż przed przerwą na przeciwników spadł czwarty cios, niweczący jakiekolwiek nadzieje gospodarzy na dobry wynik. W polu karnym faulowany był Fornalczyk, a w drugiej minucie doliczonego czasu gry pierwszej połowy do siatki z jedenastu metrów trafił Jakub Kałuziński. Zabawił się przy okazji pomocnik Antalyasporu, bo uderzył "Panenką". 4:0 i spokój przed drugą częścią gry.
Tenże spokój było bardzo widać na boisku. Polacy absolutnie nie forsowali już tempa, bo też i nie musieli tego robić. Celne próby oddawali Kałuziński oraz wprowadzony w ławki Michał Rakoczy, ale mocy brakowało. Najlepszą sytuację miał Pieńko, który wychodził sam na sam z bramkarzem, jednak wprowadzony w przerwie Leo Besson nie dał się pokonać (Polak pomógł mu kiepskim przyjęciem piłki). Za to Szymon Włodarczyk to nawet gola strzelił, ale został on nieuznany przez spalonego. Ostatecznie jak było do przerwy, tak było i po ostatnim gwizdku, czyli 4:0.
Zwycięstwo z Kosowem ostatecznie nie dało Polakom szansy powalczenia o wygranie grupy, a to przez wygraną Niemców z Bułgarią 2:1. Nasza kadra nie ma już szans wyprzedzić naszych zachodnich sąsiadów (tracą 4 pkt), ale mecz z nimi i tak będzie cenny. Na Euro pojadą też trzy najlepsze zespoły z drugich miejsc, a dorobek 24 pkt praktycznie gwarantowałby znalezienie się w tym gronie (reszta "dwójek" zagra w barażach). Mecz Polska U21 - Niemcy U21 we wtorek 15 października o 17:00 w Łodzi na stadionie Widzewa.
Kosowo: Abdullahu (46. Besson) - Haxha (46. Hassani), Ajdini (46. Vokrri), Gerxaliu, Ibrahimi - Avdyli, Brruti, Kryeziu (70. Ismaili) - Tahiri (85. Billali), Bunjaku, Tusha
Trener: Afrim Toverlani
Polska: Tobiasz - Marczuk, Peda, Mosór (81. Włodarczyk), Matysik (46. Polak), Pyrka - Pieńko, Kałuziński, Kozubal (46. Łęgowski), Fornalczyk (64. Rakoczy) - Szymczak (64. Marchwiński)
Trener: Adam Majewski
Żółte kartki: Haxha, Tahiri, Hasani (Kosowo) - Kozubal (Polska)