Robert Lewandowski od początku sezonu rewelacyjnie spisuje się w FC Barcelonie. A w ostatnim spotkaniu z Deportivo Alaves (3:0) był jej absolutnym bohaterem za sprawą trzech bramek zdobytych między siódmą a 32. minutą. - Teraz jedziemy na reprezentację, te dwa tygodnie będą dobrym czasem na odzyskanie sił - mówił tuż po spotkaniu. Choć akurat on może być zmotywowany do dodatkowego wysiłku.
Teoretycznie 36-latek ma za sobą nie najgorszy czas w kadrze. Trafił zarówno podczas wrześniowego, jak i czerwonego zgrupowania. Bramki zdobyte w meczach ze Szkocją (3:2) oraz Francją (1:1) łączy jedna rzecz - padły z rzutów karnych. To oczywiście żadna ujma i należy go za to docenić, choć należy zwrócić uwagę na dosyć niepokojące statystyki.
567 - od tylu minut Lewandowski nie strzelił w reprezentacji gola z gry. Seria zaczęła się w zeszłorocznym meczu towarzyskim z Łotwą (2:0), w którym napastnik trafił w 48. minucie, wykorzystując dogranie Nicoli Zalewskiego.
Jeszcze dłuższa jest niemoc atakującego, jeśli weźmie się pod uwagę wyłącznie spotkania o stawkę. Portal WP SportoweFakty wyliczył, że trwa ona aż 679 minut. Rozpoczęła się w zeszłorocznym spotkaniu eliminacji Euro 2024 z Wyspami Owczymi (2:0), jeszcze za kadencji Fernando Santosa. Wtedy napastnik trafiał dwukrotnie, w 73. minucie z rzutu karnego, a w 83. minucie wykorzystał dogranie Karola Świderskiego. I od tego drugiego gola liczy się jego obecna seria, jedna z najgorszych w historii jego występów w kadrze.
Najdłużej na gola z gry w meczu o stawkę Lewandowski czekał między 2012 a 2013 r. Po trafieniu w starciu z Grecją (1:1) na mistrzostwach Europy potrzebował aż 736 minut, by się przełamać - dokonał tego w potyczce z Czarnogórą (1:1) w eliminacjach MŚ. A jego druga najgorsza passa to 711 minut bez bramki z akcji w spotkaniach o punkty między 2017 a 2019 r.
Z tego wynika, że jeśli 36-latek przez kolejnych 55 minut meczów o stawkę nie strzeli gola z gry, pobije własny niechlubny rekord. A patrząc na najbliższych rywali Polaków, trudno to wykluczyć - na Stadionie Narodowym zagrają oni z Portugalią (12 października) oraz Chorwacją (15 października). Jeśli nie wydarzy się nic nieoczekiwanego, Lewandowski w obu wystąpi w pierwszym składzie. Na jego przełamanie będzie liczył Michał Probierz, który jeszcze nie miał okazji cieszyć się z bramki napastnika z akcji w meczu o stawkę.