Z piłkarzy, którym Michał Probierz wysłał pierwsze w ich karierze powołania, można złożyć całą jedenastkę, i to z rezerwami. Połowa z debiutantów to gracze ekstraklasy. Tymi na razie trudno się zachwycać. Czy liczne powołania dla młodych ligowców to akcja lekko na pokaz? Czy jednak jest w tym jakiś pomysł selekcjonera?
Przeświadczenie o tym, że selekcjoner reprezentacji Polski nie poważa rozgrywek ekstraklasy, rosło w nas przez lata. Paulo Sousa nie ukrywał, że polskiej ligi nie oglądał, bo nie robi na nim wrażenia. Nieco większe zainteresowanie wzbudzała w Fernando Santosie, ale i jemu zdarzały się zgrupowania, gdy z rodzimej ligi nie było żadnego gracza.
16 debiutantów na rok
Teraz jednak sytuacja jest inna. Reprezentację trzeba było przebudować. Z kadrą żegnali się kolejni kluczowi piłkarza, a zmiana pokoleniowa to trudny proces. Winda wożąca graczy z kadry młodzieżowej do seniorskiej od dawna zacinała się tuż za piętrem oznaczonym hasłem "U21". Naprawić tę sytuację starał się już Czesław Michniewicz, a teraz stara się Michał Probierz, który dostał zadanie wpuszczenia nieco świeżej krwi.