W poniedziałek reprezentacja Polski rozpoczęła wrześniowe zgrupowanie. W jego trakcie rozegra dwa mecze Ligi Narodów. Najpierw zmierzy się ze Szkocją (5 września), a następnie stanie do walki z o wiele trudniejszym przeciwnikiem, Chorwacją (8 września). Od kilku dni wiele mówi się o powołaniach, szczególnie na pozycji bramkarza. Michał Probierz pominął Kamila Grabarę, co wywołało sporo kontrowersji. Tym bardziej że piłkarz kapitalnie spisywał się w poprzednim sezonie w FC Kopenhaga i formę utrzymuje też w Wolfsburgu. "Sportowo ja tego nie rozumiem" - mówiło wprost wielu ekspertów. - Kadra świetnie poradzi sobie beze mnie - dodawał ironicznie sam zainteresowany. A co na temat braku zaproszenia do reprezentacji sądzi Jan Tomaszewski?
Były bramkarz reprezentacji Polski nie gryzł się w język i wprost stwierdził, że jego zdaniem selekcjoner podjął dobrą decyzję. - W mojej ocenie Grabara jest doskonałym bramkarzem, ale my takich golkiperów w reprezentacji też mamy. Łukasz Skorupski i Marcin Bułka również są znakomici, dlatego będę bronił decyzji Michała Probierza - zaczął w rozmowie z TVP Sport.
- Nie rozumiem tego, że ktoś krytykuje trenera Probierza za to, jakiego dokonał wyboru, jeśli chodzi o bramkarzy. (...) Grabara po prostu musi zaczekać na swoją szansę. Zdaję sobie sprawę, że nie jest mu łatwo, bo jest bramkarzem z górnej półki, ale taka jest hierarchia - podkreślał.
A na tym nie zakończył. Tomaszewski poruszył też temat wspomnianej hierarchii. Wprost stwierdził, kto jego zdaniem powinien zostać teraz numerem jeden w bramce. - Na tę chwilę nie widzę innego rozwiązania niż to, że Skorupski będzie bronił podczas meczów Ligi Narodów. Zasłużył na to, żeby być numerem jeden. Jeśli nie dozna kontuzji lub nie zaliczy obniżki formy, powinien rozegrać te sześć meczów w Lidze Narodów z silnymi rywalami. (...) Skorupski jest od lat w kadrze i teraz nadejdzie jego moment. A przynajmniej nadejść powinien - ocenił.
Tomaszewski podzielił się też przemyśleniami, które ma nadzieję, Probierz weźmie sobie do serca. Już w rozmowie z "Super Expressem" legenda polskiej piłki wspominała, że nie powinno być rotacji w bramce. To błąd. Taki właśnie jego zdaniem popełnił m.in. Adam Nawałka, kiedy to raz stawiał na Wojciecha Szczęsnego, a raz na Łukasza Fabiańskiego. - Niestety, Szczęsny miał jednego pecha. Byli selekcjonerzy, którzy stawiali na dwóch bramkarzy. Zrobili katastrofalny błąd - podkreślał wówczas.
I okazuje się, że zdania nie zmienił. - Co do reprezentacji Polski mam jedną uwagę, jeśli chodzi o pozycję bramkarza. Czy komuś się to podoba, czy nie, bramkarz może być tylko jeden. (...) Golkiper musi czuć pełne zaufanie i wiedzieć, że to on będzie grał, jeśli nie wydarzy się nic niespodziewanego. Nie powinno wystawiać się raz tego, a raz drugiego. Jest to katastrofalny błąd i obyśmy już go nie popełnili - dodawał Tomaszewski.
Sam Probierz przyznał na konferencji prasowej, że jak na razie nie ma ustalonej hierarchii w bramce. - Na ten moment nie ma numeru jeden. Przed nami Liga Narodów i właśnie poprzez nią chcemy przygotować bramkarza, a nawet dwóch, którzy będą na lata w reprezentacji. Chcemy mieć gotową jedynkę na eliminacje do mundialu, ale też gotowego zastępcę, żeby bronił częściej - deklarował selekcjoner polskiej kadry. To nie do końca może spodobać się Tomaszewskiemu.