Probierz stanął przed dziennikarzami i ogłosił ws. Lewandowskiego! Żadnych złudzeń

- Krytykę też trzeba umieć przyjąć. Nikt się nie obraża. Piłkarze chodzą na konferencje, rozmawiają z wami, mają dobry kontakt z kibicami. My jesteśmy dla was. Wszyscy dążymy do jednego. Teraz się nie udało - żałujemy, ale też się nie poddajemy. Ważne jest, żebyśmy wspierali tych zawodników. Roberta Lewandowskiego także. Nie wyobrażam sobie, by jakikolwiek trener zrezygnował z takiego piłkarza - powiedział selekcjoner reprezentacji Polski Michał Probierz, który w niedzielę po raz kolejny rozmawiał z dziennikarzami.

Michał Probierz po zakończeniu niedzielnego treningu reprezentacji Polski podszedł do dziennikarzy na zaimprowizowany briefing. Selekcjoner cierpliwie odpowiadał na pytania, a piłkarze wcześniej podpisywali też koszulki kibicom, którzy w niedzielę znowu zostali wpuszczeni na trening w Hanowerze. Taka otwartość w kadrze to rzadkość. Tym bardziej po porażkach, ale selekcjoner po przegranych meczach z Holandią (1:2) i Austrią (1:3) nie chce chować głowy w piasek. - Do tego też zachęcam piłkarzy. Na pewno nie zejdziemy z drogi, którą obraliśmy - powtórzył znowu w niedzielę Probierz.

Zobacz wideo Reprezentacja Polski jak we mgle! Miażdżąca opinia Gikiewicza

Jak zagramy w ostatnim meczu fazy grupowej z Francją?

Michał Probierz: Tak samo, nic nie zmieniamy. Chcemy, by ten zespół się rozwijał i na pewno nie postawimy tylko na defensywę, powalczymy o wygraną. Zrobimy wszystko, żeby się dobrze zaprezentować. Żeby nie wyglądało to jak pierwszy kwadrans meczu z Austrią. Choć tu też od razu zaznaczę, że to pierwsze 15 minut nie miało kluczowego znaczenia na przebieg meczu, bo bramkę na 1:2 straciliśmy w 66. minucie.

Czy tę drużynę trzeba teraz wygrzebać z dołka?

- Każdego boli, że odpadliśmy z Euro, ale wiedzieliśmy, jaką mamy grupę. Przegraliśmy dwa mecze, ale wcześniej nie przegraliśmy ośmiu. Moja filozofia budowania tej drużyny się nie zmieni. Jadąc na mistrzostwa Europy, braliśmy pod uwagę to, że wcale nie będzie nam łatwo awansować. Jesteśmy bardzo rozczarowani, ale wierzę, że nasi kibice będą nas wspierać i wkrótce zobaczą reprezentację, z którą chcą się identyfikować. Jakbyśmy z meczu z Austrią wycięli pierwsze 15 minut, to mówilibyśmy o bardzo dobrym meczu.

Końcówka meczu z Austrią też nie była udana. Czemu drużyna nie była w stanie zareagować pozytywnie na stratę bramki?

- Austriacy wykorzystali kontrataki. Było im wtedy łatwiej w tym elemencie. Szkoda, że Kamil Grosicki, który wszedł na boisko w drugiej połowie, nie strzelił na 2:3. Na pewno byłoby wtedy ciekawie w końcówce.

Czego zabrakło: wyrachowania czy mentalności?

- Bardziej doświadczenia i dłuższego procesu przygotowania. Dla mnie najważniejsze, żeby zawodnicy grali regularnie w klubach. To jest kluczowe. Będziemy na ten temat rozmawiać w dwóch ostatnich dniach zgrupowania.

Po meczu z Austrią trzeba było wstrząsnąć drużyną?

- Nie, ta drużyna tego nie potrzebowała.

Przed niedzielnym treningiem długo staliście na boisku w kółeczku, miał pan w ręku jakąś kartkę.

- Rozmawialiśmy normalnie, jak przed każdym treningiem. Kartki też mam zawsze ze sobą. Zdajemy sobie sprawę, jakie ryzyko podejmujemy. Przed meczem z Holandią też wielu pukało się w czoło, jakim graliśmy składem gramy. Po treningach widzieliśmy, że niektórzy zawodnicy są zmęczeni. Jeden prawdopodobnie w ogóle nie zagra, mam nadzieję, że to nie skończy się kontuzją, ale to jeszcze porozmawiamy z lekarzem i zobaczymy, co się dzieje.

Mówi pan, że idziemy do przodu. Co jest najmocniejszym dowodem, który to potwierdza?

- W polskiej piłce chcemy sporo zmienić. Chcemy, by gra sprawiała przyjemność piłkarzom, kibicom. Nie zawsze to wyjdzie. Teraz porównuje się nas do Austrii, a oni sześć pierwszych meczów po zmianie trenera przegrała, a jednak ciągle dążyła do założonego celu i stylu gry. My mieliśmy inne priorytety, bo graliśmy mecze barażowe. Nie mieliśmy aż takiego komfortu, bo jak sobie spojrzymy na każdego piłkarza z osobna, to nie wszyscy - jak w ekipie austriackiej - grali ostatnio regularnie w klubach. O tym właśnie chcemy rozmawiać z piłkarzami w kolejnych dniach.

Ile zmian w składzie dokona pan przed meczem z Francją?

-  Zobaczycie państwo, nie chcemy teraz odkrywać wszystkich kart. Zależy nam na tym, by ten skład był stabilny. Mogę powiedzieć tylko, że na pewno dojdzie do zmiany w bramce.

Wojciech Szczęsny odchodzi z reprezentacji?

- Nie odchodzi, bo nie ma jego konkretnej deklaracji. Na razie traktujemy to jako fakt medialny. Wiemy, że Wojtek o tym wspomina. Trzeba to uszanować, ale też podjąć rozmowy.

Dlaczego zmieniliście plan i dzień przed meczem z Francją trenujecie w bazie w Hanowerze, a nie na stadionie w Dortmundzie?

- Tu możemy spokojnie potrenować, wykonać wszystkie elementy. Przed Austriakami zabrakło nam tego jednego treningu, bo musieliśmy trenować już na stadionie meczowym.

Wypadlibyśmy na tym Euro lepiej, gdyby mógł pan pracować z kadrą dłużej niż przez te ostatnie dziewięć miesięcy?

- To takie gdybanie, wróżenie z fusów. Dla mnie najważniejsze jest, że zawodnicy się rozwijają i chcą pracować. Mam nadzieję, że nadal będzie duże wsparcie narodu. Krytykę też trzeba umieć przyjąć. Nikt się nie obraża. Piłkarze chodzą na konferencje, rozmawiają z wami, mają dobry kontakt z kibicami. My jesteśmy dla was. Wszyscy dążymy do jednego. Teraz się nie udało - żałujemy, ale też się nie poddajemy.

Kto wygra Euro?

- Nie wiem. Podobała mi się wypowiedź jednego z selekcjonerów reprezentacji Polski w siatkówce, który po pożegnaniu z turniejem powiedział, że nie ogląda turniejów, których nie może wygrać. Może wybiorę się na jakiś mecz - zobaczymy. Bardziej interesuje mnie to, co się dzieje w polskiej piłce. Przy okazji chciałbym też podziękować kibicom i zachęcić do wspierania reprezentacji. Wiem, że odpadliśmy, ale jesteśmy na dobrej drodze, by zbudować stabilny zespół i na pewno z tej drogi się nie cofniemy. Ważne jest, żebyśmy wspierali tych zawodników. Roberta Lewandowskiego także. Nie wyobrażam sobie, by jakikolwiek trener zrezygnował z takiego piłkarza. Chcemy godnie zaprezentować się w ostatnim meczu. Powalczymy o wygraną, ale też przy okazji potraktujemy to spotkanie jako przygotowanie do jesiennych meczów w Lidze Narodów i kwalifikacji do mistrzostw świata.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.