Reprezentacja Polski musiała gonić wynik już od dziewiątej minuty, kiedy wpakował piłkę do siatki. Do wyrównania doszło 21 minut później. Wówczas Krzysztof Piątek wpisał się na listę strzelców. Ostatnie ciosy zadali jednak Austriacy. W 66. minucie Christoph Baumgartner wyprowadził zespół Ralfa Rangnicka na prowadzenie, a wynik spotkania w 78. minucie ustalił Marko Arnautović.
Po ostatnim gwizdku zagraniczne media poświęciły sporo uwagi zwłaszcza Robertowi Lewandowskiemu. "Wszedł na boisko w drugiej połowie, ale na nic się to zdało, bo drużyna Ralfa Rangnicka zapewniła sobie punkty" - napisał Eurosport.
Robert Lewandowski pojawił się na boisku w 60. minucie w miejsce Adama Buksy, ale nie była to dobra zmiana. Kapitan reprezentacji Polski był niewidoczny i nie stworzył żadnego zagrożenia pod austriacką bramką. Przez 30 minut wykonał tylko cztery podania. "Lewandowski nic nie wniósł" - pisał po meczu Dawid Szymczak ze Sport.pl.
Poczynania napastnika FC Barcelony z wysokości trybun oglądała jego żona Anna. Trenerka fitness nie przyszła jednak na stadion sama. Mecz oglądała z córkami i najbliższą rodziną. 35-latka chwilę po spotkaniu opublikowała wpis, w którym wyraziła wsparcie dla swojego męża. "Zawsze wspieramy" - napisała na Instagramie.
Pod wpisem Lewandowskiej zagotowało się. Pojawiło się wiele negatywnych komentarzy skierowanych pod adresem jej męża. "No sorry, ale to już kolejny mecz, gdzie z Lewym graliśmy gorzej, niż bez niego. Nie czas budować kadrę na młodzieży?", "Wszedł i wyszedł", "Prawda jest taka, że dobrze grali, póki Lewandowski nie wszedł na boisko", "3:1 haha Lewandowski do niczego. Piątek go zjada w każdym aspekcie", "Zacznijmy wspierać siatkówkę i inne sporty, bo w piłce od dobrych lat nie ma nadziei" - czytamy. To tylko niektóre komentarze, jakie pojawiły się pod postem.
Przed Polakami ostatni mecz na Euro 2024. We wtorek 25 czerwca o godzinie 18:00 Biało-Czerwoni zmierzą się w Dortmundzie z Francją.