"Sto procent". Robert Lewandowski potwierdza po meczu z Austrią

Dawid Szymczak
- Byłem gotowy na 100 procent. Jedynym ryzykiem byłoby, gdybym zagrał od początku. - mówił po meczu z Austrią Robert Lewandowski, który pojawił się na boisku w 60. minucie. Wynik 1:3 oraz bezbramkowy remis w spotkaniu Francji z Holandią oznacza, że Polska straciła szanse na wyjście z grupy.

Przed meczem była to jedna z większych zagadek: czy Robert Lewandowski zdąży wykurować się na tyle, by wystąpić z Austrią już od pierwszej minuty. Trenował w środę i w czwartek, ale w piątek zaczął mecz na ławce rezerwowych. Kibice bardzo wierzyli, że wejdzie i zrobi przewagę, przy wyniku remisowym popchnie drużynę w stronę zwycięstwa. Skandowali jego nazwisko, zanim jeszcze pojawił się na boisku. A gdy już stadionowy spiker wykrzyczał jego nazwisko, kiedy zmieniał Adama Buksę, na stadionie wybuchła euforia. Lewandowski zagrał jednak słabo. Rzadko w ogóle miał piłkę, a już sześć minut po jego wejściu Austriacy strzelili gola na 2:1 i grali coraz lepiej. Oczekiwania były zdecydowanie większe.

Zobacz wideo Niepowtarzalny polski doping dotarł do Berlina! Tylko zobaczcie

- Na ile byłeś dziś gotowy? - zapytał dziennikarz godzinę po meczu. A Lewandowski poprosił o doprecyzowanie, czy chodzi o liczbę minut, które mógł spędzić na boisku. Ostatecznie powiedział tak: - Byłem gotowy na 100 procent. Jedynym ryzykiem byłoby to, jak zagrałbym od początku. Ile minut miałoby to sens. Dlatego też zdecydowaliśmy, że lepiej być gotowym na drugą połowę. Nie miałem żadnych problemów. Już w pierwszej akcji musiałem wykonać sprint, więc to chyba było widoczne. Niczego złego nie czułem. Nie miałem też z tyłu głowy, że muszę uważać. Wręcz przeciwnie. Teraz też mogę powiedzieć, że ze zdrowiem wszystko jest w porządku - zapewniał.

Robert Lewandowski mówi, nad czym musi pracować reprezentacja Polski

A tak kapitan oceniał sam mecz: - Nie zdobyliśmy punktów i to na pewno nas boli. Zdajemy sobie sprawę, że nie tak to miało wyglądać. Wiele czynników na to wpłynęło. Przechodziliśmy w tym meczu przez różne fazy. Nie weszliśmy dobrze w to spotkanie, pierwsze 20 minut było nieudane, ale już kolejne 20 rozegraliśmy dużo lepiej. Stwarzaliśmy sytuacje, byliśmy pod polem karnym przeciwnika. I w drugiej połowie 20-25 minut znów było niezłe. Z równowagi wytrąciła nas stracona bramka. Po niej trudno było nam zachować równowagę i balans. Musieliśmy bardziej zaryzykować, otwierać się, i to też kosztowało nas jeszcze dwie-trzy sytuacje, które Austriacy stworzyli - mówił.

Później został zapytany o problemy z utrzymaniem piłki. Szczegółowo pisaliśmy o tym w pomeczowych wnioskach: "Wojciech Szczęsny, inaczej niż w meczu z Holandią i sparingach poprzedzających Euro, nie decydował się na krótkie podanie do obrońcy, tylko wybierał długie wybicie w okolice połowy boiska. Chciał tym samym uniknąć pressingu Austriaków - ich najgroźniejszej broni. Pomysł był całkiem logiczny, ale nie był zbyt skuteczny przez błędy, które pojawiały się, gdy już Szczęsny wybił piłkę. Polacy przegrywali z Austriakami pojedynki powietrzne, mieli też problem, by wygrać tzw. 'drugą piłkę', czyli przejąć piłkę, gdy ta już spada na ziemię i przez moment jest bezpańska.

Efekt tego był taki, że Austriacy błyskawicznie wracali w okolice pola karnego Polaków i zastawali drużynę Probierza niezorganizowaną. Przy pierwszym wznowieniu wzięła się z tego pierwsza groźna sytuacja, a przy drugim - rzut wolny, który był początkiem akcji, w której Polska straciła pierwszego gola. To przed tym rzutem wolnym Gernot Trauner powędrował w polskie pole karne i nie wychodził z niego przez następnych kilkadziesiąt sekund aż do strzelenia gola".

- W pierwszej połowie rzeczywiście mieliśmy problem z utrzymaniem piłki, z wygraniem "drugiej piłki". W drugiej połowie też ich nie zbieraliśmy. Z Holandią było podobnie, ale może nie rzucało się to aż tak w oczy. To na pewno jeden z elementów, nad którymi musimy pracować - potwierdził Lewandowski.

Co z atmosferą? "Mam nadzieję, że to tylko chwilowo wybije nas z rytmu"

W ostatnich tygodniach Michałowi Probierzowi udało się zdecydowanie poprawić atmosferę w zespole. Czy porażka w tak ważnym meczu może to zburzyć?

- Mam nadzieję, że to tylko chwilowo wybije nas z rytmu - powiedział Lewandowski. - Zdajemy sobie sprawę, że wciąż współpracujemy dość krótko. Musieliśmy uratować eliminacje, wygrać w barażu, awansować, zaczęliśmy to wszystko budować. I w pierwszym meczu Euro zagraliśmy dobrze, pomimo że przegraliśmy. Teraz przegraliśmy i czegoś nam na pewno zabrakło. Może każdy kolejny tydzień by nam pomagał… Ale teraz trudno o tym mówić, bo przegraliśmy dwa mecze. Mamy jeszcze jeden przed sobą, więc dzisiaj możemy być smutni i rozczarowani, ale od jutra musimy się już skupiać na spotkaniu z Francją. Musimy dać w nim z siebie wszystko, bo jesteśmy na mistrzostwach Europy i tylko od nas to zależy - podsumował.

Czy Polska potrafi grać w piłkę?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.