Tak Henryk Kasperczak mówi o meczu Polska - Holandia. "Niestety"

Reprezentacja Polski nie podołała wyzwaniu i poległa w pierwszym meczu Euro 2024 z Holandią 1:2. Był to całkiem dobry występ naszego zespołu, który mógł sprawić w niedzielę sporą niespodziankę. Mimo że się nie udało, to wciąż pozostajemy w grze o awans do play-offów. Były reprezentant Polski Henryk Kasperczak wskazał największe mankamenty naszej drużyny, a ponadto zdradził, co musimy zrobić, by awansować.

Nie ma co ukrywać, że zwycięstwo było w naszym zasięgu. Trudno też zaprzeczyć, że remis byłby sprawiedliwy, spoglądając choćby na statystykę strzałów celnych (7:4 dla Polski). Ale w tej grze najważniejsze jest jednak to, ile razy piłka wpadła do siatki. Holendrzy niemiłosiernie forsowali naszą obronę, a często w ostatnim momencie ratował nas Wojciech Szczęsny. Mimo to nie udało mu się w 83. minucie odbić strzału Wouta Weghorsta, który zapewnił rywalom trzy punkty.

Zobacz wideo Reprezentacja Polski już w Hamburgu! "Chodźcie do nas"

Henryk Kasperczak ocenił występ Polski. "Nie zawiedli"

Były reprezentant Polski Henryk Kasperczak uważa, że był to dobry występ naszej kadry. - Polacy nie zawiedli, grając z Holandią. Wszyscy wnieśli coś do tego spotkania, także rezerwowi. Mecz pokazał, że możemy rywalizować z najlepszymi - oznajmił w rozmowie z WP SportoweFakty. Dodał, że jedyne, czego nam zabrakło, to skuteczność. - Życzę sobie i kibicom, żebyśmy byli bardziej skuteczni z Austriakami. Jeśli poprawimy się w tym elemencie, wiele może się zmienić - zaznaczył.

Legendarny trener stwierdził, że Holandia była lepszą drużyną, ale też nie mogła wstrzelić się w bramkę. Naszym zawodnikom nie można za to odmówić charakteru, gdyż zagrali bardzo ambitnie. Zdradził, że jedna rzecz wyjątkowo go zaskoczyła. - Mecz był zacięty do samego końca. Co przykuło moją uwagę, to pomysł na rozegranie kontrataków. Gra Polaków na pewno w niektórych fragmentach mogła się podobać. Straciliśmy bramkę, która zadecydowała o losach meczu dopiero w końcówce - wyjaśnił.

Kasperczak zdradził największy problem reprezentacji Polski. "Niestety"

77-latek wskazał również największy problem naszej drużyny. - Niestety brakuje nam okazji, a jak już je tworzymy, brakuje ich finalizacji. W obronie nie zagraliśmy także idealnie. Holandia często wchodziła w nasze pole karne - powiedział. Zauważył jednak, że jest trochę czasu, by naprawić błędy. - Myślę, że jeśli utrzymamy dobrą dyspozycję i będzie nam sprzyjało szczęście, nie wszystko jest stracone. Na pewno nie można nikogo skreślać przedwcześnie. Zagraliśmy dopiero jedno spotkanie - obwieścił.

Trzeba powiedzieć sobie wprost, że nasza sytuacja stała się bardzo trudna. - Terminarz nie ułatwia nam zadania. Holandia i Austria wydawały się zespołami w naszym zasięgu. Zakładałem, że jest szansa, by zdobyć w dwóch meczach z nimi 4 albo nawet 6 punktów. Wówczas nasza pozycja byłaby komfortowa - rzekł.

Kasperczak nie ma jednak wątpliwości, że najważniejsze będzie starcie z Austrią. - Nie możemy się załamywać. Przegraliśmy z wymagającym przeciwnikiem. Zrobiliśmy wszystko, żeby wygrać i pozostawiliśmy po sobie dobre wrażenie. Musimy wymazać porażkę z pamięci i pokonać Austrię, by mieć szansę zakwalifikować się do fazy pucharowej - podsumował.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.