Wszyscy kibice odliczają już godziny do pierwszego spotkania polskiej kadry na Euro 2024 z Holandią. Od kilku dni wiemy, że zabraknie w nim naszego kapitana Roberta Lewandowskiego, który naderwał mięsień dwugłowy uda. Mimo to nastawienie zarówno piłkarzy, jak i selekcjonera Michała Probierza jest bojowe i widać, że wiara w zwycięstwo jest bardzo duża.
Polacy na pewno mają w głowie ostatnie mistrzostwa świata w Katarze, z których nie możemy być zadowoleni. Mimo że po 36 latach wreszcie wyszliśmy z grupy, to wokół kadry panowała toksyczna atmosfera, a podsumowaniem tego okresu była tzw. afera premiowa. Tuż po zakończeniu turnieju olbrzymia krytyka spadła na selekcjonera Czesława Michniewicza, który niedługo później pożegnał się ze stanowiskiem.
Po nieudanej kadencji Fernando Santosa nowym selekcjonerem został Michał Probierz, który robi, co może, by przywrócić w zespole atmosferę i dobrze przygotować go do Euro 2024. Dużo będzie zależało od starcia z Holandią, które będzie wyjątkowo trudne. Przed meczem bezlitosną ocenę wystawił polskiej drużynie Czesław Michniewicz. - Co mamy na dziś lepsze od nich, w czym jesteśmy lepsi? - zapytał głośno na antenie Kanału Zero.
Jeden z uczestników transmisji odpowiedział, że mamy lepszego bramkarza. Michniewicz zatem rozwinął wypowiedź. - Która piłka klubowa jest wyżej notowana - polska czy holenderska? Porozmawiajmy uczciwie, choć nie odbieram naszej reprezentacji szans - dodał. Następnie wspomniał o wypowiedzi Jana de Zeeuwa, który stwierdził, że Holandia pokona Polskę nawet bez bramkarza. - Chciałbym, żebyśmy mogli się do tego w niedzielę odnieść i powiedzieć, że tak wcale nie jest - oznajmił.
Na koniec Michniewicz wrócił do czasów swojej kadencji i zdradził, dlaczego tak fatalnie wyglądało spotkanie z Argentyną na MŚ w Katarze. Jak się później okazało, jeden z naszych zawodników... prosił nawet rywali, by ci już nie atakowali. - Takie były dysproporcje w umiejętnościach. Byliśmy zdecydowanie słabszych zespołem, pod każdym względem - podsumował.