Polacy w końcu się doczekali. Janas powiedział, czemu nie zabrał na mundial Dudka i Frankowskiego!

Reprezentacja Polski niespełna dwie dekady temu rywalizowała na mistrzostwach świata w Niemczech. Mimo dużych oczekiwań zakończyła zmagania na fazie grupowej z jednym zwycięstwem na koncie. Tuż przed turniejem głośnym tematem w mediach były powołania, gdyż ówczesny selekcjoner Paweł Janas zrezygnował m.in. z Tomasza Frankowskiego, jak i Jerzego Dudka, wielkich gwiazd polskiej piłki. Po latach zdecydował się wyjaśnić, czemu podjął taką decyzję.

Reprezentacja Polski rozpocznie w niedzielę 16 czerwca zmagania na Euro 2024. Mimo że nasi grupowi rywale są wymagający, ostatnie spotkania dały nam nadzieję na pozytywny wynik. Wydaje się, że najważniejsze będzie pierwsze spotkanie, w którym zmierzymy się z Holandią, a na dodatek będziemy musieli radzić sobie bez kapitana Roberta Lewandowskiego. - Myślę, że nie ma ludzi niezastąpionych - rzucił za to na konferencji prasowej Bartosz Slisz, czym dał do zrozumienia, że nasza drużyna jest mentalnie przygotowana na grę bez swojego lidera.

Zobacz wideo Stadion akademii Hannoveru 96 wypełniony po brzegi. Weszli wszyscy, nawet bez biletów

Janas wyjaśnił kulisy powołań na mundial w 2006 roku. Szczere wyznanie

Ostatnia wielka impreza w Niemczech odbyła się w 2006 roku. Wówczas nasi zachodni sąsiedzi zorganizowali mistrzostwa świata. Polacy nie mają jednak z niego dobrych wspomnień, gdyż nasi piłkarze wygrali wówczas tylko z Kostaryką (2:0) i zakończyli zmagania grupowe na trzeciej lokacie, za Niemcami i Ekwadorem. Selekcjoner Paweł Janas zaskoczył wówczas wielu kibiców, gdyż nie powołał na turniej m.in. Tomasza Rząsy, Tomasza Kłosa, Tomasza Frankowskiego i przede wszystkim zwycięzcy Ligi Mistrzów z Liverpoolem Jerzego Dudka.

Teraz, po wielu latach. zdradził, że najbardziej żałował pominięcia Frankowskiego. - Kiedy grał w drugiej lidze hiszpańskiej, to w reprezentacji zdobywał mi bramki, grał wszystkie mecze. Pół roku przed mundialem przeniósł się do Anglii i okazało się, że zagrał 70 minut - oznajmił w programie "Dwa Fotele". - Przyjeżdżał na kadrę, to był zdenerwowany. Przed MŚ pojechaliśmy na zgrupowanie do Wronek... myślałem, że powybija wszystkie szyby w hotelu - dodał.

- Graliśmy spotkanie z Wyspami Owczymi. Porozmawiałem z chłopakami, żeby mu dogrywali, żeby coś strzelił i się odblokował. Miał grać cały mecz, a po 10 minutach zszedł, twierdząc, że go boli noga. Pojechał z lekarzami do Poznania na badania i wyszło, że nic mu nie jest - stwierdził.

Następnie Janas wytłumaczył też, jak wyglądała sytuacja z Jerzym Dudkiem. - Kiedy jego trenerem był Gerard Houllier, to jeździłem do niego na kawę, bo znaliśmy się jeszcze z Francji, i prosiłem, żeby puszczał go, chociaż w pucharach. I faktycznie - grał. Później była jednak zmiana, przyszedł Rafa Benitez, sprowadził Pepe Reinę i od tamtej pory Jurka nie wpuszczał - przekazał. 

71-latek wyjawił, że poleciał wówczas do Liverpoolu. - Nie wiem, czy rozmowa trwała minutę. Powiedział mi wprost: Panie trenerze, pan odpowiada za reprezentację Polski, a ja za Liverpool. Do widzenia! - usłyszał. Zaznaczył, że Tomasz Kuszczak grał wówczas wszystkie mecze w lidze angielskiej, Artur Boruc w szkockiej, a Łukasz Fabiański przebijał się w Legii Warszawa, dlatego nie miał wyboru. Dodatkowo jego następca Leo Beenhakker również zrezygnował na stałe z Dudka, mimo że mieli tego samego agenta. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.