Niewygodna prawda o Santosie wyszła na jaw. Borek wyjaśnił. "Zalega ciężkie miliony"

- Nie sądzę, że dla niemal 70-letniego trenera z Portugalii, który wywalczył mistrzostwo Europy i pracował z największymi gwiazdami, realnym wyzwaniem miała być praca w reprezentacji Polski - powiedział Mateusz Borek o Fernando Santosie w podkaście "WojewódzkiKędzierski". Dziennikarz wyjaśnił też, dlaczego nie był zwolennikiem zatrudniania Portugalczyka i czemu uważa, że Santos nie będzie miał problemów ze znalezieniem pracy. - To są macki - stwierdził.

Reprezentacja Polski niebawem zagra na Euro 2024. To jeszcze kilka miesięcy temu nie było wcale takie oczywiste. W niezbyt wymagającej grupie eliminacyjnej drużyna zaliczyła bowiem kilka bolesnych wpadek i do turnieju dostała się dopiero po barażach. W nich kadrę prowadził Michał Probierz, który we wrześniu zeszłego roku zastąpił w roli selekcjonera Fernando Santosa. Krótka kadencja Portugalczyka okazała się sporym rozczarowaniem.

Zobacz wideo Polska MEGAMOCNYM zespołem! Probierz już się odgraża

Mateusz Borek dosadnie ocenił pracę Fernando Santosa w Polsce. "Dla niego to było odcinanie kuponów"

Temat pracy Portugalczyka w polskiej kadrze poruszono w rozmowie z Mateuszem Borkiem w podkaście "WojewódzkiKędzierski". Dziennikarz przyznał, że nie był zwolennikiem zatrudnienia 69-latka. - Uważam, że sport jest dla młodszych ludzi. Trzeba szukać ludzi głodnych, z pasją, którzy jeszcze za dużo nie wygrali i nie chcą tylko "domonetyzować" swojego nazwiska oraz przygody zawodowej, tylko szukają rzeczywistego wyzwania - powiedział.

Zdaniem Borka motywacje Santosa nie miały zbyt wiele wspólnego ze sportem. - Nie sądzę, że dla niemal 70-letniego trenera z Portugalii, który wywalczył mistrzostwo Europy i pracował z największymi gwiazdami, realnym wyzwaniem miała być praca w reprezentacji Polski. Dla niego to było odcinanie kuponów, życie w fajnym miejscu w środku Europy. (...) Dostał bardzo dobre warunki, potem wyszło na jaw, że zalega ciężkie miliony urzędowi skarbowemu w Portugalii i trzeba to jakoś odrobić - zdradził. Ponadto szkoleniowiec mógł mieć nieprawdziwe wyobrażenie o polskiej kadrze, wyrobione na podstawie dawnych meczów (np. z Euro 2016).

Mateusz Borek nie ma złudzeń ws. Fernando Santosa. "Za chwilę będzie miał następną pracę"

Dziennikarz zwrócił uwagę, że na korzyść trenera działa jego... narodowość. W piłce nożnej Portugalczycy są bowiem wszechobecni. - Siatka agentów portugalskich bardzo dobrze funkcjonuje w świecie zawodowego futbolu. Nawet widać to było po tym, że Santos, który się w Polsce skompromitował, kilka miesięcy później miał już pracę w Besiktasie. Tam też się skompromitował i za chwilę będzie miał następną pracę. Po prostu są "poukładani", to są macki, to są połączenia, dyrektorzy sportowi, prezesi - wyjaśnił.

Borek podkreślił, że Portugalczyk ma "świetne" CV, lecz od kilku lat wyniki prowadzonych przez niego zespołów każą poddawać pod wątpliwość jego trenerskie kompetencje. - Nikt nie patrzy, co się wydarzyło w ostatnich 2-3 latach - zaznaczył. Być może dlatego od czasu zwolnienia z Besiktasu w kwietniu (po zaledwie 18 meczach) Fernando Santos pozostaje bez pracy.

Czy Fernando Santos dostanie pracę w klubie z europejskich lig Top5?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.