Do rozpoczęcia mistrzostw Europy pozostał już niecały tydzień. Zanim jednak nasza kadra wyleci do Niemiec, musi dokończyć zgrupowanie w Warszawie, na czas którego zaplanowano dwa mecze towarzyskie. Pierwszy z nich został rozegrany w piątek 7 czerwca. Zespół pod wodzą Michała Probierza pokonał Ukrainę 3:1 na Stadionie Narodowym. Trudno było wymarzyć sobie lepszy mecz kontrolny tuż przed Euro 2024!
Polacy już po trzydziestu minutach prowadzili 3:0 po golach Walukiewicza, Zielińskiego i Romanczuka. Z pewnością mało kto przed pierwszym gwizdkiem spodziewał się takiego scenariusza. "Michał Probierz w drugiej połowie aż ściągnął marynarkę i zdecydowanie dłużej niż przed przerwą stał przy bocznej linii, choć nie miał wielu powodów do nerwów, bo Polska prowadziła z Ukrainą 3:1. Wszystkie gole - dla Biało-Czerwonych autorstwa Sebastiana Walukiewicza, Piotra Zielińskiego i Tarasa Romanczuka - strzelone zostały do przerwy. Po zmianie stron oddaliśmy nieco inicjatywę rywalom, ale przedostatni sprawdzian przed wylotem na mistrzostwa Europy wypadł nadspodziewanie dobrze" - pisali dziennikarze Sport.pl po piątkowym meczu.
Spotkania reprezentacji Polski nie mógł przegapić również Donald Tusk. Szef rządu tuż przed północą skomentował wynik meczu z Ukrainą w mediach społecznościowych. Komentarz ten nie dotyczył samej rywalizacji sportowej. Premier nawiązał do trwającej wojny u naszych wschodnich sąsiadów. "Mecz się skończył, więc znów możemy życzyć Ukrainie zwycięstwa" - napisał.
Teraz przed reprezentacją polski drugi i ostatni sprawdzian. W poniedziałek drużyna Probierza zmierzy się z Turcją, a dzień późnej wyleci do Hanoweru. Zaraz po wygranej z Ukrainą selekcjoner ogłosił ostateczną kadrę zawodników, którzy wezmą udział w mistrzostwach Europy. Oprócz kontuzjowanego Arkadiusza Milika do domu musieli wrócić Paweł Bochniewicz oraz Jakub Kałuziński.