Sytuacja podwyższonego ryzyka! Policja i służby specjalne już działają w Warszawie

Policjanci z psami, służby specjalne i szczegółowe kontrole - takie obrazki spotkały nas przed stadionem Narodowym w Warszawie, gdzie w piątek o godz. 20:45 rozpocznie się mecz reprezentacji Polski z Ukrainą. Służby zakwalifikowały to spotkanie jako mecz podwyższonego ryzyka.

Mecz Polska - Ukraina to spotkanie towarzyskie, teoretycznie bez większego znaczenia i ciśnienia, ale tylko teoretycznie. Na boisku gra toczy się o ostatnie miejsca w samolocie na Euro 2024, a na trybunach spodziewany jest piękny przykład polsko-ukraińskiej przyjaźni.

Zobacz wideo Michał Probierz nie czekał na pytania, sam się odpalił: Dajcie im spokój

W czwartek Kacper Sosnowski informował na Sport.pl, że Ukraińcy wykupili całą pulę dwóch i pół tysiąca biletów, która przeznaczona była dla gości. Ale Ukraińców w piątek na stadionie będzie zdecydowanie więcej, bo ci, którzy po rosyjskiej inwazji przenieśli się do naszego kraju i mają nadane PESELE, mogli bez problemu kupować też wejściówki na neutralne sektory.

Było to widać już kilka godzin przed meczem, gdzie w piwnych ogródkach mieszali się fani w biało-czerwonych i niebiesko-żółtych barwach. Co ciekawe, piątkowy mecz zakwalifikowany został jako spotkanie podwyższonego ryzyka i to nie przez kibiców, a przez sytuację polityczną. W Warszawie spodziewana jest ukraińska delegacja, dlatego Polski Związek Piłki Nożnej, który jest organizatorem wydarzenie, zrobił wszystko, żeby zapewnić najwyższy poziom bezpieczeństwa. Na kibiców, ale też dziennikarzy czekają kontrole, funkcjonariusze z psami, a także mnóstwo służb specjalnych, zabezpieczających mecz na Narodowym.

- Jeszcze z czymś takim się nie spotkałem. Kontrola była bardzo szczegółowa: podwozia, wnętrza samochodu, dosłownie każdego zakamarka - mówi nam jedna z osób wjeżdżających samochodem na stadion. - Ale to zrozumiałe, bezpieczeństwo na takich imprezach zawsze powinno być najważniejsze - dodaje.

"Jestem wdzięczny Polakom"

- Każdego dnia Rosja bombarduje nasze miasta, morduje dzieci w kraju. Piłkarze nie potrzebują dodatkowej motywacji w takiej sytuacji. Czasami pokazujemy zawodnikom nagrania z wypowiedziami naszych żołnierzy. Gracze doskonale rozumieją dla kogo grają. Reprezentujemy wielki i wspaniały kraj, który walczy o niepodległość. Te same wartości staramy się pokazywać na murawie. Chcemy należeć do rodziny europejskich narodów i bardzo ważnym znakiem jest występ na turnieju w Niemczech. Zależy mi, by z czasem Ukraina znalazła się w Unii Europejskiej - mówił w czwartek selekcjoner reprezentacji Ukrainy Serhij Rebrow.

- Mamy poczucie, że nie tylko gramy w piłkę, ale mamy dodatkową misję. Euro 2024 to turniej, na który spoglądać będzie cały świat. Będziemy korzystali z każdej okazji, by mówić, że w naszym kraju Rosjanie mordują kobiety i dzieci. Kiedy zakłada się koszulkę drużyny narodowej, to nie musimy rozmawiać o motywacji. Każdy ma kogoś na wojnie, a ludzie proszą nas o chwilę dobrych emocji i zwycięstwo - dodawał Andrij Jarmołenko, jeden z najbardziej doświadczonych ukraińskich piłkarzy.

Początek spotkania Polska - Ukraina o 20.45.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.