Półfinał ME nie dla Polaków, ale brawa za walkę. Postawili się faworytom

Reprezentacja Polski do lat 17 nie zdoła powtórzyć sukcesu sprzed roku i awansować do półfinału mistrzostw Europy. W czwartkowym ćwierćfinale młodzi Biało-Czerwoni po zaciętym spotkaniu przegrali z Portugalią 1:2.

Reprezentacja Polski do lat 17 po raz drugi z rzędu zagrała w ćwierćfinale mistrzostw Europy. Zespół Rafała Lasockiego zapewnił sobie miejsce w czołowej ósemce Starego Kontynentu zajmując drugie miejsce w grupie C, gdzie młodzi Polacy przegrali z Włochami 0:2, zremisowali ze Szwecją 2:2 i rozbili Słowację 4:0. W ćwierćfinale rywalem Polaków była jednak Portugalia, która wygrała "grupę śmierci" z Anglią, Francją i Hiszpanią. I to rywale z pewnością byli wyraźnym faworytem tej rywalizacji, tym bardziej, że w meczu towarzyskim jesienią rozbili Biało-Czerwonych 5:2.

Zobacz wideo Probierz zaskoczył wszystkich! "Chcieliśmy zrobić niespodziankę"

Czwartkowy mecz rozpoczął się bardzo źle dla Polaków. Już w 5. minucie gry na techniczny strzał z dystansu zdecydował się Eduardo Felicissimo, a po drobnym rykoszecie piłka wpadła przy słupku bramki bezradnego Mateusza Jelenia. 

Portugalia szybko objęła prowadzenie, ale już kilka minut później bliski doprowadzenia do wyrównania był bardzo aktywny w całym spotkaniu Oskar Pietuszewski. Piłkarz Jagiellonii Białystok odebrał piłkę rywalom na ich połowie, wbiegł lewą stroną w pole karne, minął obrońcę i oddał płaski strzał, który z trudem obronił Diogo Ferreira. 

Portugalczycy bardzo szybko potrafili przejść z obrony do ataku. Dzięki temu bardzo dobre sytuacje mieli Dudu oraz Gabriel Silva. Ten pierwszy jednak uderzył wysoko nad poprzeczką, z kolei drugi przegrał pojedynek z Mateuszem Jeleniem.

W 34. minucie dość niespodziewanie Polacy doprowadzili do wyrównania. Po wrzucie piłki z autu piłkę zgrał głową Kacper Potulski, a Michael Izunwanne silnym strzałem w długi róg bramki strzelił swojego czwartego gola na tym turnieju. 

W końcówce pierwszej połowy młodzi Biało-Czerwoni mieli sporo szczęścia. Najpierw z dystansu uderzył Dudu, ale piłka obiła poprzeczkę bramki Mateusza Jelenia. Chwilę później z rzutu wolnego celnie strzelał Geovany Quenda, jednak Jeleń zdołał sparować piłkę na słupek, dzięki czemu do przerwy był remis 1:1.

Początek drugiej części gry to dość wyrównana walka z obu stron. Niezbyt groźne strzały oddawali Quenda, Pietuszewski czy Cunha, ale raczej nie mogły one zaskoczyć bramkarza przeciwnika. 

Jednak w 59. minucie Portugalii udało się wrócić na prowadzenie. Błyskawiczny kontratak rozpoczął i zakończył Rodrigo Mora. Portugalczyk popędził z piłką środkiem boiska, po czym podał w pole karne Geovany'ego Quendy. Uderzenie skrzydłowego rywali obronił Mateusz Jeleń, ale uczynił to tak, że piłkę do siatki wepchnął jeszcze Mora i było 2:1.

W 70. minucie piłka wpadła do polskiej bramki po raz trzeci po uderzeniu Quendy, jednak belgijski sędzia tego meczu wcześniej odgwizdał faul Gabriela Silvy na Bartoszu Krieglerze i gola nie uznał. Swoją kolejną szansę miał także Rodrigo Mora, który z 11 metrów uderzył nad poprzeczką. 

Polacy na swoją naprawdę dogodną okazję do wyrównania czekali do 81. minuty, gdy po akcji dwóch piłkarzy Jagiellonii Oskara Pietuszewskiego i rezerwowego Bartosza Mazurka, ten drugi uderzył lewą nogą z kilku metrów obok słupka.

W samej końcówce sytuacji sam na sam na 3:1 z Mateuszem Jeleniem nie wykorzystał Gabriel Silva, a po drugiej stronie boiska w dobrej okazji zablokowany został Oskar Pietuszewski.

Wynik już się nie zmienił. Reprezentacja Polski przegrała z faworyzowaną Portugalią 1:2 w ćwierćfinale Euro U-17 i nie powtórzy sukcesu drużyny Marcina Włodarskiego sprzed roku. Niemniej jednak, za swój występ w czwartkowym meczu i całym turnieju młodym piłkarzom Rafała Lasockiego i tak należą się spore brawa. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.