W październiku 2021 roku Cezary Kulesza zastąpił Zbigniewa Bońka na stanowisku prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej. Były prezes Jagiellonii Białystok w głosowaniu pokonał Marka Koźmińskiego i objął najważniejszą funkcję w polskiej piłce. Podczas jego kadencji przeżywaliśmy już m.in. aferę premiową, zaproszenie na mecz skazanego za korupcję działacza, czy kryzys sportowy. Okazuje się, że niezadowoleni z tego byli członkowie zarządu PZPN-u.
Kadencja Kuleszy obfituje więc w sporo mniejszych lub większych afer wokół PZPN-u, ale najgorsze dla kibiców były wyniki w eliminacjach Euro 2024. Biało-Czerwoni zaliczyli w nich m.in. blamaż w meczu z Mołdawią i byli bliscy odpadnięcia z walki o turniej. Finalnie udało się jednak uratować grę na mistrzostwach poprzez baraże, przed którymi zatrudniono Michała Probierza.
Wiele wskazuje na to, że ta decyzja i wygranie przez Polaków z Walią po serii rzutów karnych nie tylko uratowały wynik sportowy, ale również Cezarego Kuleszę. Stefan Szczepłek na kanale Meczyki zdradził, że w przypadku braku awansu posada prezesa PZPN-u wisiała na włosku.
- Gdybyśmy nie awansowali, to jest grupa działaczy, która zbierała już podpisy. Zwołaliby nadzwyczajny zjazd, na którym przegłosowaliby odwołanie prezesa - zdradził autor wielu książek o historii polskiego futbolu. - To już jest nieaktualne - dodał Szczepłek.
Reprezentanci Polski ograniem Walii uratowali więc nie tylko mistrzostwa Europy, ale również stanowisko prezesa Kuleszy. 61-latek obecną kadencję będzie sprawował do 2025 roku i może ubiegać się o reelekcję do 2029 roku. Jego poprzednik Zbigniew Boniek piastował urząd przez dziewięć lat.