Oto co sądzą o Polsce za granicami naszego kraju. "Bolało"

Dominik Senkowski
Reprezentacja Polski
screen, Łączy Nas Piłka

Euro 2024 rusza już za dwa miesiące. Jak nas widzą grupowi rywale? Na co liczą w Niemczech? I dlaczego to w Austrii panują najlepsze nastroje? O to wszystko spytaliśmy ekspertów piłkarskich z Holandii, Francji i Austrii. Nie brakuje zaskakujących opinii.

Powiedzieć, że Biało-Czerwoni nie będą faworytami do wyjścia z grupy, to nie powiedzieć nic. W Polsce panuje przekonanie, że każdy punkt urwany faworytom będzie sukcesem. A jak nas widzą rywale?

Zobacz wideo Feio mówi o konfliktach z sędziami. "To są konkrety"

- Przeciętny kibic w naszym kraju kojarzy z waszej drużyny jedynie Roberta Lewandowskiego. Eksperci określali jednak Polskę jako najmocniejszy zespół występujący w barażach do Euro. Jakość takich zawodników, jak Lewandowski, Zalewski, Kiwior, Bednarek, Zieliński czy Szymański mówi sama za siebie. Tym bardziej jestem zdziwiony, dlaczego polska drużyna tak męczyła się w eliminacjach z Mołdawią - mówi Sport.pl Johannes Brandl, który na co dzień pracuje jako reporter Sky Sport Austria. 

Podobnie widzi to Sander Janssen. - Myślę, że dla samego turnieju lepiej, że awansowali Polacy, bo mogą osiągnąć na Euro więcej niż Walijczycy. Inna sprawa, że mieliście naprawdę słabe eliminacje i z takiej grupy jak z Mołdawią, Albanią, Czechami i Wyspami Owczymi powinniście awansować bez problemów - wskazuje holenderski dziennikarz z magazynu piłkarskiego "Voetbal International".

Polska zajęła w grupie kwalifikacyjnej do Euro dopiero trzecie miejsce za Czechami i Albanią. Występ w barażach zawdzięczała dobrej postawie w Lidze Narodów dwa lata temu. W pierwszym meczu barażowym pokonaliśmy Estonię 5:1, w drugim - Walię po bezbramkowym remisie i karnych 5:4.

Rywale oglądali mecz Walia - Polska i nie mają dobrych wspomnień 

Nasi rozmówcy przyznają, że bolało ich oglądanie starcia Polaków z Walijczykami, ale rozumieją, dlaczego poziom spotkania nie był najwyższy. - Ten pojedynek był rzeczywiście bardzo słaby. Pamiętajmy jednak, że takie baraże mają swoje zasady, są zwykle obciążone dużą presją i nie jest łatwo rozegrać dobry mecz - rozgrzesza Biało-Czerwonych Frederic Waringuez, redaktor naczelny "L'Equipe".

Janssen uważa podobnie, dodając: - Walia też nie jest aż tak mocną drużyną. Pamiętam ich w starciu przeciwko Holandii dwa lata temu. Było dużo walki, ale niezbyt wysoki poziom gry - wspomina. Holendrzy wygrali wtedy w Lidze Narodów 3:2 u siebie i 2:1 na wyjeździe.

Tamta grupa była prawie taka sama, jak podczas nadchodzących mistrzostw Europy, z jednym wyjątkiem - miejsce Belgii zajmie Francja. Polacy pokonali wówczas Walijczyków 2:1 i 1:0, a z Holendrami przegrali 0:2 i zanotowali cenny remis na wyjeździe 2:2. 

Janssen wspomina oba spotkania. - Myślę, że Holandia ogra Polskę na Euro, ale różnica między drużynami nie jest aż tak duża, jak niektórym to się wydaje. Wystarczy spojrzeć na ostatnie wyniki. Remis 2:2 to był bardzo słaby występ Oranje, a przecież od tego czasu w naszej reprezentacji niewiele się zmieniło, w zasadzie tylko bramkarz - wskazuje holenderski dziennikarz.

Komentator sportowy Tom Middler nie ukrywa, że z perspektywy Austrii cieszy się, iż to Polska, a nie Walia ostatecznie jedzie na Euro. - Mierzyliśmy się z Walijczykami w barażach do ostatniego mundialu i nie mamy dobrych wspomnień (1:2 - red.). Z drugiej strony, od tamtego czasu Austriacy poprawili się jako zespół. Spodziewam się na mistrzostwach także lepszej wersji reprezentacji Polski, bo wasz zespół wciąż ma w składzie kilka mocnych nazwisk, nawet jeśli nie jest to najlepsze wydanie drużyny narodowej w historii Polski.

Bochniewicz a gwiazdy holenderskiej obrony

Najlepsi nasi piłkarze okiem rywali? - Wszyscy znają tu Lewandowskiego, Szczęsnego i Zielińskiego. A do tego dochodzi Szymański, który dobrze wyglądał w Feyenoordzie. W Holandii mieszka sporo Polaków, nasze narody znają się, śledzą swój futbol - mówi Thierry Boon z NOS Sport.

Jego rodak Sander Janssen umiejscawia reprezentację Polski na poziomie "Danii, Szwecji, Węgier lub Austrii". - To na pewno zespół w zasięgu Holandii. Macie kilku dobrych zawodników, jak Zieliński, Zalewski, Szymański i Lewandowski. Holendrzy chcieliby mieć takiego napastnika, jak "Lewy". Niemniej znamy też wasze słabsze punkty, a wiele mówi fakt, że powołanie do kadry otrzymuje taki zawodnik, jak Paweł Bochniewicz. To dobry obrońca na poziomie Eredivisie, ale nic więcej. W porównaniu z holenderskimi obrońcami różnica jest ogromna - dodaje Janssen.

Bochniewicz był powołany na ostatnie mecze barażowe z Estonią i Walią, ale nie zagrał ani razu. W kadrze wystąpił trzykrotnie, jest zawodnikiem Heerenveen. W porównaniu z takimi światowymi gwiazdami defensywy jak Holendrzy Virgil van Dijk (Liverpool) czy Matthijs de Ligt (Bayern) wypada oczywiście blado, a i potencjał reprezentacji Polski w obronie jest najmniejszy ze wszystkich czterech drużyn w tej grupie.

Austriacy czują się faworytami 

Mistrzostwa Europy rozpoczniemy 16 czerwca właśnie od starcia z Holandią. - W kolejnym meczu zagramy z Francją, dlatego z Polską musimy wygrać. Zespół będzie faworytem, choć na Roberta Lewandowskiego zawsze trzeba uważać - przyznaje Boon.

Pięć dni później, w drugim spotkaniu grupowym, zawodnicy Michała Probierza zmierzą się z Austriakami. Kto będzie faworytem? - W tej chwili kibice i eksperci w Austrii dają większe szanse naszej drużynie w stosunku 55:45 - przyznaje Brandl, cytując jedną z ankiet.

Middler patrzy na to nieco inaczej. - Presja na piłkarzach obu drużyn będzie gigantyczna, bo wiedzą, że to spotkanie będzie najlepszą szansą na wywalczenie trzech punktów w grupie. To nie będzie ładne widowisko, raczej desperacka walka o wygraną. Podejrzewam, że Austriacy będą czuli się dużo swobodniej w meczach z Holandią i Francją, w których wystąpią w roli outsidera - uważa austriacki komentator piłkarski.

W ostatnim pojedynku grupowym - oby nie naszym ostatnim podczas Euro 2024 - Polacy rywalizować będą z Francją. Tu zapewne będzie najtrudniej o korzystny wynik, co zapowiada Fabrice Lamperti z dziennika "La Provence". - Francja musi pokonać Polskę, piłkarze nie mają innego wyjścia - uśmiecha się, choć dodaje szybko: - Pamiętajmy jednak, że to będzie trzeci mecz grupowy, a takie spotkania są zawsze wyjątkowe. Niewykluczone, że Francuzi będą mieli już zapewniony awans do fazy pucharowej, a wtedy selekcjoner da szansę zmiennikom.

Drugi skład reprezentacji Francji mógłby być okolicznością łagodzącą dla Biało-Czerwonych. Z drugiej strony Didier Deschamps dysponuje tak dużą liczbą jakościowych graczy, że nawet francuska kadra C mogłaby awansować i namieszać na Euro. 

Rosną obawy Francuzów, a w Holandii bez "wygórowanych oczekiwań"

Francuzi nie ukrywają w rozmowie ze Sport.pl, że ich cel jest jeden - mistrzostwo Europy. Lamperti: - To jedyne osiągnięcie, jakiego brakuje Deschampsowi w roli selekcjonera. Trudno też inaczej myśleć w przypadku drużyny aktualnych wicemistrzów świata - tłumaczy. Aczkolwiek z naszych rozmów wynika, że nie czują się zbyt przekonani, że drużyna sięgnie po tytuł.

- Ostatnie mecze towarzyskie nie napawały optymizmem, zwłaszcza porażka z Niemcami. Reprezentacja Francji ma wciąż wiele do zrobienia, wielu zawodników nie gra na swoim odpowiednim poziomie - uważa przedstawiciel "La Provence". 

Francuzi pokonali niedawno Chile 3:2 i przegrali z Niemcami 0:2. Wcześniej zremisowali z Grecją 2:2, a Niemcom ulegli także we wrześniu ubiegłego roku 1:2. - Wcześniej wielu dziennikarzy i ekspertów uważało w naszym kraju, że Francja będzie faworytem do wygrania mistrzostw Europy. Teraz po tych spotkaniach są wątpliwości co do jakości obrony - wskazuje Waringuez.

Tak mocne nazwiska jak Benjamin Pavard, Jules Kounde, Dayot Upamecano czy Lucas Hernandez nie zawsze gwarantują szczelność w defensywie. W ostatnim starciu Niemcy strzelili Francuzom gola już w pierwszej minucie po trafieniu 20-latka Floriana Wirtza. 

A jakie nastroje panują Holandii? - Nie ma takiego entuzjazmu przed Euro jak w poprzednich latach. Reprezentacja musi wyjść z grupy, jest faworytem obok Francji. Niemniej kibice nie mają zbyt wygórowanych oczekiwań wobec drużyny, będą zadowoleni z półfinału - mówi Sander Janssen. 

Półfinał to "niezbyt wygórowane oczekiwania"? Nasi piłkarze i kibice pewnie daliby się pokroić za taki wynik w Niemczech. W 2016 roku nie brakowało wiele, gdy drużyna Adama Nawałki odpadła w ćwierćfinale Euro z Portugalią po rzutach karnych.

Bardziej pesymistycznie patrzy Thierry Boon. - Holandia, mając dobry dzień, może wygrać z każdym, ale na papierze Francja, Anglia i Hiszpania to poziom zbyt wysoki dla nas, a Niemcy będą mieli przewagę własnego boiska, co będzie - uważa. 

Od roku selekcjonerem Oranje jest Ronald Koeman, były trener Barcelony. - Ma sporo pecha, bo zawodnikom cały czas przytrafiają się kontuzje, jest wielu nieobecnych. Ostatnio nie moglibyśmy skorzystać z Frenkiego de Jonga. Memphis Depay wraca po roku do reprezentacji - opowiada Boon. 

Koeman próbował innego ustawienia, co nie przyniosło rezultatu. - Skopiował system 3-4-2-1 Louisa van Gaala z poprzedniego mundialu, ale w ostatnich meczach wrócił do formacji z czterema obrońcami. Właśnie w ten sposób powinniśmy zagrać na Euro - uważa Jenssen. 

Dziś najwięcej pozytywnych emocji przed Euro jest w Austrii. To nie może dziwić, skoro zespół ostatnio imponuje wynikami - 6:1 z Turcją, 2:0 z Niemcami, 2:0 ze Słowacją, 3:1 z Szwecją czy tylko 2:3 z Belgią. 

W Austrii szaleństwo na punkcie reprezentacji

Johannes Brandl nie ukrywa: - W Austrii panuje niesamowita ekscytacja. Styl gry i pomysł Ralfa Rangnicka naprawdę się podobają. Musicie wiedzieć, że wśród Austriaków podejście do zespołu narodowego pozostaje zawsze zero-jedynkowe. Nie ma nic pomiędzy - albo zachwyty, albo ostra krytyka. Obecnie mamy przekonanie, że drużynę stać na wszystko. Celem na Euro będzie przetrwać fazę grupową, a potem zobaczymy.

65-letni Rangnick to niezwykle doświadczony szkoleniowiec. Prowadził m.in. Manchester United, Schalke, Lipsk czy Salzburg. Austriaków trenuje od dwóch lat. Co zmienił w drużynie? 

- Pressing wygląda dużo lepiej. Baumgartner spisywał się świetnie w ostatnich meczach, a zespół jest bardzo dobrze zbilansowany. Tak korzystny wynik Turcją został osiągnięty mimo braku w składzie: Alaby, Sabitzera i Arnautovicia. Za Fody (Franco Foda, poprzedni selekcjoner austriackiej kadry - red.) graliśmy dużo bardziej defensywnie. Pomysł Rangnicka polega na tym, by wymuszać na rywalu stratę piłki, zaskakiwać go - kończy Brandl. 

Podczas Euro 2024 z każdej z sześciu grup wyjdą po dwie najlepsze drużyny. Stawkę uzupełnią cztery z sześciu najlepszych ekip z trzech miejsc. Mistrzostwa ruszają 14 czerwca i potrwają do 14 lipca. Transmisje w TVP, relacje w Sport.pl. 

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...