Emocje wzięły górę. Szczęsny nie wytrzymał. "Już od kilkunastu miesięcy"

Kacper Sosnowski
Wojciech Szczęsny
Sport.pl

Barażowy finał z Walią odpowie na wiele pytań o kadrę Michała Probierza. Także o to, czy i kiedy z polską bramką pożegna się Wojciech Szczęsny. Na ten scenariusz golkiper Juventusu szykuje nas po cichu już od kilkunastu miesięcy.

Po wygranej z Estonią 5:1 w barażach o Euro to on był najbardziej wkurzony. "Nawet nie miał ochoty przybijać na boisku piątek z kolegami z drużyny, tylko od razu zdjął rękawice i szybkim krokiem poszedł do szatni" - opisywał tę złość oglądający mecz z trybun Bartłomiej Kubiak. 

Zobacz wideo Wściekły Wojciech Szczęsny ruszył prosto do szatni. Lewandowski tłumaczy

Wojciecha Szczęsnego zdenerwował wpuszczony pod koniec meczu gol, jego nie najlepsza interwencja, ale też niefrasobliwość obrońców w walce z Estończykami. Skąd takie emocje? Szczęsny zapewne wie, że podobne błędy w starciu z Walią mogą mieć poważniejsze konsekwencje. A co za tym idzie: jak będzie wyglądać jego pożegnanie z reprezentacją.

Gra do wakacji, czy ostatni lub przedostatni mecz? 

Koniec kariery w kadrze to moment, na który Szczęsny przygotowuje kibiców, media, ale też kolegów od dwóch lat. Pierwszy raz można było odczytać to między wierszami przed barażowym meczem o mundial ze Szwecją. Wówczas, tuż przed spotkaniem, jeszcze w tunelu Stadionu Śląskiego, Szczęsny odwrócił się do kolegów i zdecydował na emocjonalny i osobisty przekaz.

- Panowie, dla mnie, dla Lewego, dla Krychy, dla Glika, to jest ostatnia szansa, żebyśmy zagrali na mistrzostwach świata. Nie spie****my tego!  

Dwa lata później widać, że miał sporo racji. Grzegorz Krychowiak skończył karierę w reprezentacji. Glika, który przeniósł się do ekstraklasy, też już w kadrze nie ma. Jak długo będzie w niej Lewandowski? Trudno powiedzieć. Ale słowa Szczęsnego nie były powodowane tylko chęcią mobilizacji kolegów, ale szczerą autorefleksją. Przed meczem z Walią, w stadionowym korytarzu, Szczęsny bramkarz kolegom może niemal powtórzyć te słowa, a nawet dorzucić ciut więcej: - To dla mnie ostatnia szansa na Euro i fajne pożegnanie.

Oczywiście - to wciąż spekulacje, a decyzja leży tylko w rękach Szczęsnego. Ale sam golkiper Juventusu w ostatnich kilkunastu miesiącach wielokrotnie wspominał o tej myśli dziennikarzom.

- Na dzisiaj nie wyobrażam sobie, żebym w 2026 r. był w stanie z tym samym ogniem, który dzisiaj czuję, grać w piłkę. A to oznacza, że nie będę grał w piłkę - mówił w wywiadzie dla TVP Sport, w listopadzie 2022 r. Dodawał wtedy, że przez cztery lata może się co prawda sporo zmienić, ale nadmieniał, że ma poczucie ostatniego mundialu. Ostatniej jesieni przed eliminacyjnym meczem z Mołdawią był bardziej zdecydowany w sprawie zbliżania się do mety - i w indywidualnych rozmowach, ale też na konferencjach prasowych.

- Chcę pojechać na moje ostatnie mistrzostwa. Mam przed sobą dwa mecze, by je wygrać - przekazał. Po zremisowanych meczach z Mołdawią i Czechami jasne stało się, że Euro mogą dać nam już tylko baraże. Z dwóch meczów o Euro zrobiły się więc cztery. Czy wtorkowe starcie w Walią, w przypadku niepowodzenia, będzie ostatnim meczem Szczęsnego w kadrze? Czy jeśli nie będzie mu dane pożegnać się z biało-czerwoną koszulką podczas Euro, to powie "dziękuję" po porażce w Cardiff? Czy nie będzie chciał jednak wzorem Łukasza Piszczka, czy Kuby Błaszczykowskiego pożegnać się z kibicami przed własną publicznością, choćby przy najbliższej przydarzającej się okazji? Tą będzie czerwcowy, towarzyski mecz z Ukrainą, krajem, z którego pochodzi jego żona, gdzie małżeństwo ciągle ma część rodziny.

Ostatnie zapowiedzi dotyczące rozstania z kadrą teraz nabierają nowego znaczenia przez wzgląd na życie prywatne bramkarza. Szczęsny w 2023 roku sygnalizował, że stara się o drugie dziecko. Jego żona Marina Łuczenko właśnie potwierdziła, że jest w ciąży. Szczęsny w wakacje znów zatem zostanie tatą. Będzie miał sporo argumentów, by być wtedy z rodziną.

Mistrzowskie turnieje zwykle miał średnie, krótkie i pechowe

Niezależnie czy mecz z Walią będzie tym ostatnim (oby nie), jak, gdzie i kiedy Szczęsny będzie chciał pożegnać się reprezentacją, to kadra straci jeden z filarów, i to na kilku płaszczyznach. Nie tylko sportowej, ale też przywódczej.

Trzymając się jednak boiska, nikogo do Szczęsnego przekonywać nie trzeba. Zawodnik Juventusu w meczu z Estonią i 80. meczem w kadrze wszedł do Klubu Wybitnego Reprezentanta. Bramkarzy za wielu tam nie ma: Jan Tomaszewski, Jerzy Dudek i Józef Młynarczyk, z czego Szczęsny ma w kadrze najwięcej występów. To już pozycjonuje go w historii polskiej piłki. To gracz, który w obecnej reprezentacji, po Robercie Lewandowskim i mniej grającym Kamilu Grosickim, jest też najdłużej związanym z reprezentacją zawodnikiem (od 2009 roku). Szczęsny w niemal połowie swych meczów nie puścił gola (dokładnie w 33), zagrał na pięciu turniejach. Nie zawsze grał w meczach pierwsze skrzypce, ale było na jego drodze sporo pięknych chwil. Choćby mecze z Niemcami: ten z 2011 r. z Gdańska (2:2) i ten historyczny z 2014 r. ze Stadionu Narodowego (2:0), ale też ten ostatni towarzyski (1:0). Na myśl o ostatnich dwóch latach, Szczęsny może się uśmiechnąć. To on był jednym z tych, który wydatnie przyczynił się do udziału Polski na mundialu w Katarze. W pierwszej połowie barażowego meczu ze Szwedami bronił fenomenalnie.  

- W ostatnich latach nie pomagałem zbytnio tej reprezentacji, a dziś udało się to trochę bardziej. Oddałem część tego, co zabrałem - mówił w Polsacie Sport szczerze, nie uciekał od samokrytyki.  

To on był też jednym z lepszych graczy Polski na mundialu. Nie tylko dlatego, że obronił dwa karne z rzędu, jeden z dobitką, a drugi Lionela Messiego, ale w sumie w fazie grupowej zatrzymał aż 19 groźnych strzałów rywali. Potem okazało się, że żaden inny bramkarz nie ratował drużyny równie często. Według Whoscored.com Szczęsny miał najwyższą średnią ocen z golkiperów, wynoszącą aż 8.22. 

Katar był dla niego ważny, bo jego wcześniejsze wielkie imprezy były średnie, pechowe i często krótkie. Na Euro 2012 zobaczył czerwoną kartkę w pierwszym meczu z Grecją. Podczas inauguracji Euro 2016 z Irlandią doznał kontuzji uda. Na MŚ w 2018 roku z Senegalem źle skomunikował się z Janem Bednarkiem, a potem z Kolumbią wpuścił trzy gole. Przy Euro 2020 i meczu ze Słowacją został pierwszym w historii bramkarzem takiej imprezy, któremu zapisano na konto gola samobójczego (pika odbiła się od słupka i pleców interweniującego Polaka). Nic dziwnego, że zwykle solidny podczas eliminacji Szczęsny, chciał też dobrego turnieju mistrzowskiego. Oby właśnie nadchodził drugi taki z rzędu, a doświadczenie zdobywane do tej pory było wielkim atutem.

Nowa hierarchia w kadrze?

Dziś Szczęsny jest też jednym z tych, którzy najlepiej opisują, diagnozują i puentują to, co się dzieje w kadrze. Jego szczerość połączona z humorem i dystansem, prostym i wyrazistym przekazem jest bardzo cenna. Czasem pomaga to zdejmować z kolegów presję, czy przekierowywać uwagę na siebie. Szczęsny po porażkach zwykle nie chował się za innymi, wychodził, wyjaśniał, a jak trzeba, brał na klatę. 34-latek to z pewnością jedna z najbardziej barwnych postaci tej kadry, ważna na zgrupowaniach też dla atmosfery i jeśli chodzi o wprowadzanie do kadry nowych kolegów (w tym głównie bramkarzy).  

Polska kadra jest w dość dobrej sytuacji, bo problemów na pozycji numer jeden zwykle nie mieliśmy. Ostatnio też nie jest z tym najgorzej. O miejsce w bramce walczą obecni na tym zgrupowaniu i znakomicie spisujący się w klubach Łukasz Skorupski (Bologna), Marcin Bułka (Nicea), ale są też Bartłomiej Drągowski (Spezia/Panathinaikos), Kamil Grabara (Kopenhaga/Wolfsburg), a na zgrupowania zaproszenie miał też (bardziej w trybie rezerwowym) Kacper Tobiasz (Legia), a sprawdzany czas temu był też Radosław Majecki (AS Monaco). Selekcjoner Michał Probierz w tamtym roku przedstawił co prawda swoją hierarchię w polskiej bramce (Szczęsny, Skorupski, Drągowski). Być może w obliczu przyszłości Szczęsnego, ale też zmian klubów naszych golkiperów, będzie musiał zrobić to jeszcze raz.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...