Reprezentacja Polski musiała pokonać Estonię na Stadionie Narodowym, aby zagrać w finale baraży. I zrobiła to w efektywnym stylu, strzelając aż pięć bramek. Mimo to dużą rysą na solidnym występie jest stracony gol przez drużynę Michała Probierza. W bramkowej akcji Estończyków zawiedli przede wszystkim Bartosz Slisz, Jakub Moder, Jan Bednarek oraz Wojciech Szczęsny.
O dwóch ostatnich wymienionych reprezentantach w programie Cafe Futbol wypowiedział się Tomasz Hajto. 61-krotny kadrowicz przyznał, że według niego to Bednarek i Szczęsny najbardziej zawinili przy golu Estonii. Co więcej, zdaniem Hajty obrońca Southampton i bramkarz Juventusu regularnie od kilku spotkań popełniają mnóstwo błędów, które kosztują reprezentację Polski cenne punkty.
- Dlaczego na Mołdawii zdobyliśmy tylko jeden punkt? Dlaczego przegraliśmy z Albanią i Czechami? Na siedem straconych goli, przy sześciu winny był Wojtek Szczęsny razem z Janem Bednarkiem. Ludzie, czy was zaślepił mecz z Estonią, że przestaliście racjonalnie oceniać eliminacje? - mówił rozemocjonowany Tomasz Hajto, domagając się zmian w składzie na finał baraży do mistrzostw Europy przeciwko Walii.
W trakcie programu 51-latek przyznał także, że nigdy nie widział słabszej drużyny w barażach niż Estonia, dlatego tym bardziej ubolewał nad straconą bramką przez reprezentację Polski. - Nie widziałem w barażach, w całej historii piłki, tak słabego zespołu [...] Wiecie, co jest najgorsze? My w 11 na 10 na tę drużynę tracimy bramkę. Przed Walią niesamowicie się martwię. Wiecie dlaczego? Bo my nie potrafimy konsekwentnie grać na "zero z tyłu" z Estonią!" - dodał były reprezentant.
Trudno nie zgodzić się ze słowami Hajty odnośnie poziomu naszych ostatnich rywali. Podobną tezę wygłosił Zbigniew Boniek, który nazwał Estonię "żadnym przeciwnikiem". Wtorkowe starcie z Walią w finale baraży z pewnością będzie o wiele trudniejsze. - Trzeba dość spokojnie do niego podejść. W Walii czeka nas bardzo gorące starcie. To Walijczycy są faworytem, dawno już nie przegrali u siebie. Zrobimy wszystko, żeby wywalczyć tam korzystny wynik, zwieńczony awansem - przyznał sam Michał Probierz na pomeczowej konferencji. Początek meczu o godz. 20:45.