Reprezentacja Polski pokonała 5:1 Estończyków w półfinale baraży o Euro 2024. "Estonia była rywalem dramatycznie słabym, ale w końcu Polacy słabość rywala wykorzystali. Nie najedliśmy się wstydu jak z Mołdawią i nie męczyliśmy jak z Wyspami Owczymi. Zamiast równać do poziomu przeciwnika, rozbiliśmy go" - pisał po tym spotkaniu Konrad Ferszter ze Sport.pl. Działo się również na pomeczowej konferencji prasowej.
W pewnym momencie selekcjoner Michał Probierz dostał zaskakujące pytanie o Mateusza Musiałowskiego, piłkarza Liverpoolu, który niedawno zadebiutował w pierwszym zespole tego klubu. - Wprowadził pan wielu nowych zawodników do reprezentacji. (...) Czy ten gracz jest u pana na radarach? Czy ma szansę na powołanie w najbliższym czasie - zapytał dziennikarz.
Odpowiedź selekcjonera była krótka, a przy tym bardzo wymowna. - Z całym szacunkiem, ale nie czas i miejsce na takie pytania - odpowiedział z wyraźnie skrzywioną miną. Jego reakcja niespecjalnie dziwi, w końcu Musiałowski nie wystąpił w czwartkowym spotkaniu, a to właśnie ono było tematem tej konferencji.
Zresztą aktualnie trudno sobie wyobrazić, aby 20-latek z Liverpoolu miał w najbliższym czasie otrzymać powołanie. Przecież dopiero co zaliczył debiut w seniorskiej piłce. Równie wątpliwe, aby Probierz powołał go ze względu na ich krótką współpracę w kadrze do lat 21 (wystawił Musiałowskiego w pięciu spotkaniach).
Poza jednym występem w pierwszym zespole Liverpoolu w obecnym sezonie Mateusz Musiałowski rozegrał jeszcze dziewięć spotkań w Premier League 2 (trzy gole, jedna asysta) oraz cztery w EFL Trophy (trzy bramki, jedna asysta).