Gromy spadły na PZPN. Skandal goni skandal

Były reprezentant Polski Jerzy Dudek wypowiedział się o ostatnich "pijackich ekscesach" PZPN. Uważa, że władze związku nie powinny dawać pretekstu do działania mediom. - Nawet mała dawka alkoholu może wywołać duże szkody wizerunkowe - mówi "Gazecie Wyborczej". Dudek ocenił także nasze szanse w barażach el. Euro 2024.
Jerzy Dudek, Cezary Kulesza
Screen z AP

Reprezentacja Polski przeżywa w ostatnim czasie duży kryzys zarówno sportowy, jak i wizerunkowy. Nie dość, że Polacy kompletnie zawiedli podczas el. Euro 2024, kompromitując się w spotkaniach z Czechami (1:3), Mołdawią (2:3) czy Albanią (0:2), to wcale nie lepiej dzieje się wokół PZPN. Kolejne upokarzające dla federacji informacje przekazał niedawno serwis Meczyki.pl, który zdradził, co dokładnie działo się wśród polskich władz podczas MŚ w Katarze.

Zobacz wideo Trefl Gdańsk wykonał krok w kieruku gry o TAURON Puchar Polski. Piotr Orczyk: Widać było nerwowość

Jerzy Dudek zaczął mówić o alkoholu w PZPN. Nie ma wątpliwości

Jerzy Dudek, były reprezentant Polski, który ostatnio był wymieniany w gronie następców zwolnionego na początku grudnia Jakuba Kwiatkowskiego, wypowiedział się na temat "pijackich ekscesów" w PZPN. 

- Złe wyniki kadry rodzą frustrację, a frustracja rodzi negatywne opinie o PZPN. Szefowie Związku zapomnieli, że piłka nożna jest sportem uprzywilejowanym. Nie tylko patrzą na nią miliony Polaków, ale też prześwietlają ludzie z innych dyscyplin. Szefowie PZPN nie powinni dawać pretekstów dziennikarzom, by opisywali ich libacje. Nawet mała dawka alkoholu może wywołać duże szkody wizerunkowe. Tak to działa w mediach. (...) To wywołuje w kibicach powszechne wrażenie, że polska piłka nożna jest patologią. A przecież jest to skrajna, dla wielu ludzi krzywdząca opinia - powiedział w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej".

Mimo że w naszym zespole grają zawodnicy z Barcelony, Arsenalu czy Juventusu, to osiągają oni fatalne wyniki. Czy można zatem powiedzieć, że porażki z takimi rywalami jak Mołdawia czy Albania obrazują potencjał naszej drużyny?

- Kiedyś były selekcjoner Jerzy Brzęczek powiedział, że nazwy wielkich klubów, w których zatrudnieni są kadrowicze, nie czynią z nich tak samo wielkich piłkarzy, bo część z nich to tylko rezerwowi. I wywołał wielkie oburzenie. Uważam, że obecna drużyna jest bardzo słaba mentalnie i tu jest najwięcej do poprawy. Ta grupa piłkarzy potrzebuje meczu, który zbuduje w niej pewność siebie. Nie taką, którą słychać w wywiadach, ale taką, którą widać na boisku - przekazał.

Dudek ocenia nasze szanse w barażach. Zwrócił uwagę na jedną rzecz

21 marca reprezentacja Polski zmierzy się z Estonią w półfinale baraży el. Euro 2024. Jeśli uda nam się pokonać rywala, to w finale, który odbędzie się pięć dni później, zagramy ze zwycięzcą rywalizacji Walia - Finlandia. 

- Polska zagra pod presją faworyta, a jak znosi tę presję, to widzieliśmy w fazie grupowej kwalifikacji. Każda upływająca minuta bez zdobytego gola będzie dla nas trudniejsza. (...) Bylebyśmy znów nie uwierzyli, że Estonia czy Walia to łatwi rywale. Tak jak rok temu wierzyliśmy, że bez trudu ogramy Albanię i Mołdawię. Megalomania to jeden z grzechów głównych polskiej piłki. Nadmiernie boimy się mocnych, ale tak samo przesadnie lekceważymy teoretycznie słabszych. A potem skutki są opłakane jak w Tiranie czy Kiszyniowie - stwierdził.

- Niech każdy robi swoje i może to przyniesie efekt. (...) Trzeba stanąć na głowie, by reprezentacja Polski na Euro do Niemiec pojechała, bo jeśli przegra baraże, zmarnuje kolejny rok. A to byłaby już katastrofa: sportowa, finansowa, wizerunkowa i jak ją jeszcze chcemy nazwać - podsumował.

Więcej o: