Po katastrofalnych eliminacjach do mistrzostw Europy deską ratunku dla reprezentacji Polski pozostały baraże. W ścieżce A najpierw 21 marca zmierzymy się z Estonią, a w przypadku wygranej pięć dni później na wyjeździe o awans powalczymy ze zwycięzcą starcia Walia - Finladnia. 20 listopada Henryk Kula, czyli wiceprezes PZPN ds. organizacyjno-finansowych stwierdził, że wykonaniu zadania pomoże nam... Matka Boska.
- Myślę, że mamy jeszcze trochę czasu, żeby tę drużynę zbudować, co najmniej cztery mecze. I ja wierzę, że z pomocą tej naszej polskiej gospodyni Matki Boskiej Częstochowskiej uda się - powiedział wiceprezes PZPN w rozmowie z "Przeglądem Sportowym Onet".
Niektórzy taką wypowiedź odebrali z przymrużeniem oka, jednak część dziennikarzy była zbulwersowana. - Stary, mamy 2023 rok i jedna z pięciu najważniejszych osób w polskiej piłce mówi, że może awansujemy z pomocą Matki Boskiej Częstochowskiej. Tak wygląda polska piłka w 2023 roku - grzmiał Tomasz Zieliński, komentator Eleven Sports.
Po sobotniej ceremonii losowania, która odbyła się w Hamburgu, wiemy już, że reprezentacja Polski w przypadku zwycięstwa w play-offach trafi do grupy D. W niej znaleźli się Holendrzy, Francuzi i Austriacy. Szczególnie dwie pierwsze kadry pod względem sportowym są obecnie poza naszym zasięgiem. Co nt. potencjalnych rywali w fazie grupowej przyszłorocznych mistrzostw Europy sądzi Zbigniew Boniek?
Na profilu X (dawniej Twitter) wiceprezesa UEFA pojawił się wymowny wpis, w którym 67-latek nawiązał do wspomnianej wypowiedzi Henryka Kuli.
- Jak przejdziemy baraże (oby), to trafiamy do grupy Prezesa Kuli, tzn. tylko Matka Boska Częstochowska może nas uratować - napisał Boniek, dodając wesołe emotikony.
W ostatnich tygodniach były prezes PZPN bardzo chętnie wypowiada się na różne tematy. Zarówno sportowe, jak i polityczne. Niedawno Boniek wbił szpilkę w stronę Michała Probierza, który po meczach z Czechami i Łotwą chętnie gościł w różnych programach piłkarskich. - Ostatnio był we wszystkich możliwych programach. Jest takie stare powiedzenie i ja co otworzyłem komputer czy telefon, to wszędzie wyskakiwał nasz ukochany Michał Probierz. Człowiek się bał otworzyć lodówkę - powiedział Zbigniew Boniek.