"Czarny koń" zagra z Polską. Nieprzewidywalny. "Wszystko się może zdarzyć"

Reprezentacja Polski będzie walczyć o awans na przyszłoroczne mistrzostwa Europy przez baraże, które odbędą się w marcu przyszłego roku. Jej rywalem w półfinale będzie Estonia, która w kwalifikacjach nie wygrała żadnego meczu. Faworytem tego spotkania będą Biało-Czerwoni, z czego doskonale zdaje sobie sprawę najlepszy strzelec w historii reprezentacji Estonii, Andres Oper, ale jednocześnie nie przekreśla szans swoich rodaków.

Reprezentacja Polski spisała się fatalnie w 2023 roku. Rozegrała 10 spotkań, odnosząc zaledwie pięć zwycięstw. Dwa spotkania zakończyła remisem i aż trzy porażką. Najbardziej bolesne były wpadki w eliminacjach Euro 2024 - 2:3 z Mołdawią oraz 0:2 z Albanią. Co gorsza, Biało-Czerwoni nie wywalczyli bezpośredniego awansu na Euro 2024, choć w zgodnej opinii wszystkich, mieli bardzo łatwą grupę. Teraz kadra prowadzona przez selekcjonera Michała Probierza o awans powalczy w marcowych barażach z Estonią.

Zobacz wideo Michał Probierz wykorzystał pomidora. Ależ pewność siebie!

Najlepszy strzelec w historii reprezentacji Estonii jest optymistą przed meczem z Polską

Wydaje się, że po raz kolejny los był łaskawy dla Polaków i nadal istnieją spore szanse na awans na Euro. Polacy przyjęli ze spokojem informację, że ich rywalem w półfinale będzie Estonia. Takie myślenie podoba się naszym rywalom. Więcej na ten temat opowiedział Andres Oper, najlepszy strzelec w historii reprezentacji Estonii w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

- Takie myślenie jest dla nas korzystne. Nie jesteśmy faworytem, niczego nie musimy, więc możemy stać się… czarnym koniem. Nie powinniśmy zatracać realizmu, jednak wiemy, jak nieprzewidywalny bywa futbol, czasami zdarzają się niespodzianki. Z Polską zagramy jeden mecz, w którym może zdarzyć się wszystko - podkreślił Oper.

134-krotny reprezentant Estonii z wielką wiarą podchodzi do meczu z Polakami. - Do spotkania pozostały jeszcze prawie cztery miesiące. W tym czasie wiele może się wydarzyć. Na korzyść Polaków przemawia to, że zagramy w Warszawie. Jednak nic nie jest niemożliwe. Nie mogę być negatywnie nastawiony. Wierzę w zwycięstwo, ale łatwo nie będzie. Mam nadzieję, że tak i tak samo będzie również na boisku. Mówię to jako kibic, ale również były reprezentant - zaznaczył.

Andreas Open mówi o problemach w defensywie

Estonia zakończyła rywalizację w grupie F na ostatnim miejsc z dorobkiem jednego punktu. Strzeliła w nich raptem dwa gole, a straciła aż 22. Andreas Oper wyjaśnił, co było powodem utraty tylu bramek. - Problemy poszczególnych zawodników. Niektórzy podchodzą do tego tak, że to kolega wykona pracę za niego. Z pewnością brakowało komunikacji, a ta musi być na najwyższym poziomie, grając trójką stoperów i dwoma wahadłowymi. Momentami, nawet gdy nasza drużyna miała sporą przewagę w bronieniu - przykładowo w polu karnym było siedmiu zawodników - piłka i tak spadała pod nogi któregoś z dwóch rywali. Dodatkowo brakowało nam lidera. - dodał.

O tym, czy ostatecznie awansujemy na Euro, przekonamy się już za kilka miesięcy. Pierwszy mecz kadra zagra 21 marca z Estonią, a ewentualny finał pięć dni później.

Więcej o:
Copyright © Agora SA