2023 rok był katastrofalny w wykonaniu reprezentacji Polski, którą najpierw prowadził Fernando Santos, a następnie Michał Probierz. Biało-Czerwoni zajęli dopiero 3. miejsce w grupie eliminacji do Euro 2024. Grupa miała być dla nas łatwa, a okazała się drogą przez mękę. W ośmiu meczach Polacy zdobyli tylko 11 punktów, wygrywając i przegrywając po trzy mecze i dwa remisując.
Trzecie miejsce w grupie oznaczało, że Polacy znaleźli się w barażach, gdzie zagrają z Estonią, a później ewentualnie podejmą wygranego z pary Walia - Finlandia. Nasza reprezentacja była najwyżej rozstawionym zespołem w barażach dzięki rankingom oraz utrzymaniu się w Dywizji A Ligi Narodów jeszcze za kadencji Jerzego Brzęczka.
Bo choć drużyna Brzęczka nie grała ładnego dla oka futbolu, a i atmosfera wokół kadry nie była najlepsza, to jednak regularnie punktowała, co świetnie obrazowały występy w Lidze Narodów czy eliminacji do Euro 2020.
Od lipca 2018 roku do stycznia 2021 r. Brzęczek poprowadził kadrę w 24 meczach, z których wygrał 12, pięć zremisował, a siedem przegrał. Na stanowisku selekcjonera zastąpił go Paulo Sousa. I choć pod jego wodzą reprezentacja grała odważniejszy futbol, to wyniki za tym nie szły. Euro 2020 (rozgrywane w 2021 r.) zakończyliśmy na ostatnim miejscu w grupie.
Następnie selekcjonerem został Czesław Michniewicz, któremu znowu zarzucano zbyt defensywny styl, a jednak na mundialu w Katarze wyszliśmy z grupy, odpadając dopiero z Francją w 1/8 finału. Po Michniewiczu przyszedł Fernando Santos i po zaledwie sześciu meczach został zwolniony.
- Musimy wyciągać wnioski z przeszłości, bo ciągle działamy na podstawie emocji i nastrojów. Mówi się, że polska szkoła trenerów jest fatalna, przychodzą ludzie z Portugalii i nagle też nie osiągają dobrych wyników. Co więcej, w wielu przypadkach są nawet słabsi - na antenie TVP Sport powiedział Brzęczek.
- W sytuacji, gdy reprezentacja wywołuje dużo emocji, bo to jest dobro narodowe, ludzie, którzy zarządzają, muszą zachować chłodną głowę. Muszą być odporni na różnego rodzaju sugestie i podpowiedzi - dodał były selekcjoner reprezentacji.
Mecz Walia - Finlandia, tak samo jak Polska - Estonia, odbędzie się 21 marca. Finał, który zdecyduje o tym, kto pojedzie na niemiecki turniej, 26 marca. Polacy będą w nim gościem, o czym również zdecydowało czwartkowe losowanie.