Reprezentacja Polski stoi w miejscu. Od dwóch lat. "Przerażające"

Rok 2023 był fatalny dla reprezentacji Polski. Nie dość, że nie awansowała na mistrzostwa Europy, to jeszcze przydarzyły jej się liczne wpadki. I choć zakończyła go z pozytywnym akcentem, jakim była wygrana 2:0 z Łotwą, to podtrzymała też fatalną passę. Okazuje się, że już od dawna Biało-Czerwoni nie zdobyli więcej niż dwóch bramek w jednym spotkaniu. Te statystyki brutalnie obnażają polską ofensywę.
,Mecz pilki noznej Polska - Lotwa w Warszawie
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Reprezentacja Polski znajduje się w głębokim kryzysie, co pokazały eliminacje do Euro 2024. Trafiła do "grupy marzeń" z Albanią, Mołdawią, Czechami oraz Wyspami Owczymi, w związku z czym wiele osób spodziewało się, że bez problemu awansuje na imprezę w Niemczech. Tak się nie stało, a Biało-Czerwoni zanotowali kilka kompromitujących porażek - ostatecznie zajęli dopiero trzecie miejsce z zaledwie 11 punktami na koncie po ośmiu meczach. Zawodziła nie tylko defensywa, ale przede wszystkim atak. W tym aspekcie nasza kadra ma problemy już od kilku lat, co pokazują statystyki.

Zobacz wideo Meksykańska fala na Stadionie Narodowym

Te liczby obnażają polską ofensywę. To już 32 mecze

We wtorek 21 listopada piłkarze Michała Probierza zmierzyli się z Łotwą w ramach sparingu. I choć finalnie wygrali 2:0, to ich występ pozostawił wiele do życzenia. Co więcej, podtrzymali też jedną ze wstydliwych pass. 

Okazuje się, że starcie z Łotwą było już 32 meczem, w którym Polacy nie zdobyli więcej niż dwóch bramek. Po raz ostatni udało im się strzelić trzy bądź więcej goli w starciu z Andorą w eliminacjach do mistrzostw świata w Katarze. Miało to miejsce 12 listopada 2021 roku, a więc przeszło dwa lata temu. Wówczas triumfowali 4:1. 

- To jest przerażające. Ta skuteczność, szczególnie mając w zespole takiego piłkarza jak Robert Lewandowski - podkreślał Jarosław Koliński, cytowany przez "Przegląd Sportowy". Tyle tylko, że napastnik FC Barcelony także ostatnio zawodzi w reprezentacji. Choć strzelił gola z Łotwą, to zarzuca mu się, że nie trafia w starciach o punkty. I pokazują to również statystyki UEFA. Oddał tylko sześć celnych strzałów w eliminacjach do Euro, zdobywając zaledwie trzy bramki

Robert Lewandowski w ogniu krytyki. "Najgorszy"

Spora krytyka spadła na niego także po zremisowanym meczu z Czechami (1:1), kiedy to Polak był niemal całkowicie niewidoczny na murawie. - W przerwie zmieniłbym go, bo grał słabo. To wielki piłkarz, niesamowicie skuteczny, ale kadra i kibice nie mają czasu czekać na to, aż się przełamie. Wcześniej czy później to zrobi, ale dziś trzeba wpuszczać ludzi, którzy są w stanie biegać przez 90 minut - mówił Tomasz Hajto. 

Podobne zdanie wyraził Tomasz Ćwiąkała. - Najgorszy Robert Lewandowski od czasów Znicza Pruszków, może od czasów początkowego Lecha Poznań - ocenił. Problemy w zdobywaniu bramek mają też inni napastnicy kadry. 

Mimo wstydliwej passy piłkarze wierzą, że uda im się awansować na Euro 2024. Teraz przed nimi dwustopniowe baraże. W pierwszym meczu zmierzą się z Estonią. 

Więcej o: