Choć od meczu z Czechami minęło raptem kilka dni, to zobaczyliśmy zupełnie innego Roberta Lewandowskiego. Kapitan chętnie opuszczał pole karne, by pomóc kolegom, a w dodatku zdobył piękną bramkę, jakby chciał powtórzyć słynnego gola Cristiano Ronaldo. Mecz z Łotwą (2:0) pokazał coś jeszcze. Robert nie musi być jedynie wysuniętym napastnikiem.
- Musimy lepiej wykorzystywać to, jak Robert wychodzi na pozycję. Były w tym meczu sytuacje, w których dobrze pokazywał się do gry, ale nie dostawał piłki. Przez wiele lat on wprowadzał nas na wielkie turnieje, teraz przyszedł słabszy moment, który musimy przeczekać i mu pomóc, a nie wieszać na nim psy - mówił po meczu z Czechami Michał Probierz. Selekcjoner starał się bronić kapitana, choć ten, łagodnie pisząc, zanotował bezbarwny występ. Ale w pierwszej połowie meczu z Łotwą oglądaliśmy innego Lewandowskiego. Jakby naprawdę chciał się zrehabilitować za słabe spotkanie i słabe eliminacje.